NEVER SAY NEVER
czwartek, 26 grudnia 2013
Święta i choroba ;x
Hej kochani mam nadzieję że święta wam się udały i że dostaliście mase prezentów ! Przepraszam że przez tyle nie dodawałam rozdziałów ale chciałam przerwę świąteczną przeznaczyć na pisanie ale jestem chora i nie mam głowy do pisania ;x mam nadzieję że mi wybaczycie :x :*
niedziela, 8 grudnia 2013
19 " I need him "
Obudziłam się cała w skowronkach. Nie , nie robiłam tego z Justinem. Justin jeszcze spał. Jak zawsze. Wyglądał tak słodko i nie winnie niczym dziecko. Nigdy bym nie pomyślała że mógłby być gangsterem. Ale nie przeszkadza mi to ponieważ odkryłam prawdziwego Justina. Opiekuńczego , słodkiego i kochającego. Zbudził się i przyłapał mnie na podziwianiu go. Szybko mnie złapał i obrócił. Teraz leżałam na nim. Musnął delikatnie moje czoło , po czym spojrzał głęboko w moje oczy , chcąc z nich wyczytać moje emocje , zrobiłam to samo. Mogłabym się pogrążyć w jego czekoladowych tęczówkach i leżeć tak godzinami podziwiając go i dziękując że go mam.
- Powinnam juz iść , nie chce mieć większych problemów - pocałowałam go delikatnie w usta
- Nie idź - wymruczał
- Justin muszę , muszę się z nimi zmierzyć , nie będą mówić z kim mam być a z kim nie - odpowiedziałam - Powinni się cieszyć moim szcześciem i pogodzić się z tym że chcę być z tobą i tylko tobą - znów złączyłam nasze usta tym razem w głębszy pocałunek
- Odwiozę cię - powiedział kiedy wstawaliśmy z łóżka
Ubraliśmy sie i powędrowaliśmy do auta Justina. Jak zawsze całą drogę przemilczeliśmy. Kiedy miałam już wychodzić Justin pociągnął mnie przez co nasze twarze dzieliło kilka centymetrów. Nie trwało to długo bo chłopak złączył nasze usta. Położyłam ręce na jego policzku przez co byłam jeszcze bliżej. Odchyliłam lekko wargi dzieki czemu Juss wsadził swój język do mojej buzi abyśmy mogli stoczyć namiętną walkę języków. Odsunęłam się od niego aby zaczęrpnąć powietrza.
- Muszę już iść - wydyszałam
Justin tylko uśmiechnął się nonszalancko a ja wysiadłam z wozu , ruszając do domu. Stałam chwilę przez drzwiami słysząc jak auto odjeżdża. Bałam się wejść , nie wiedziałam co mnie czeka. Położyłam rękę na klamce , ale drzwi były zamknięte. Nacisnęłam dzwonek i czekałam.Po chwili drzwi otworzyły się a w progu stała moja mama. Była cała zapłakana
- Córeczko - wyszeptała - Tak strasznie się martwiłam
- Nie było mnie tylko jedną noc - odpowiedziałam oschle , tak wciąż byłam na nich wściekła za to że zabronili mi sie spotykać z Justinem
- Kelsey gdzieś ty była ? - spytała
- Byłam u Justina - odpowiedziałam przenosząc ciężar ciała na lewą nogę a ręce zaplotłam na piersi
- Przecież zabroniliśmy ci się z nim spotykać - powiedział mój ojciec który stanął u boku mojej mamy
- I myślisz że mnie to powstrzyma ? - parsknęłam
Nagle poczułam jak piecze mnie policzek. Mój własny ojciec mnie spoliczkował !
- Nie nawdzię was - pobiegłam szybko do pokoju po drodzę wybierając numer do Justina
- Justin proszę przyjedź do mnie - powiedziałam zapłakana
- Kochanie co się stało ? - spytał zatroskany ale słyszałam że był troszkę wkurzony pewnie przez to że płacze
- Opowiem ci ale proszę przyjedź po mnie - wybłagałam , pakując moje rzeczy do torby
- Już jade - odpowiedział po czym się rozłączył.
Spakowałam wszystko co potrzebne , zapięłam torbę i zbiegłam na dół. Byłam pewna że Justin zaraz będzie znając to z jaką prędkością jeździ . Czasem się o niego martwiłam , ale wiedziałam że to kocha i nic na to nie poradzę
- Dokąd sie wybierasz moja panno ? - spytał mój ojciec kiedy koło niego przechodziłam
- Do Justin - odpowiedziałam stając przy drzwiach , po czym otworzyłam je i wyszłam na dwór trzaskając drzwiami
Tak jak sądziłam Justin pojawił sie chwilę później. Wsiadłam szybko do auta , torbę rzucając na tylne siedzenie
- Proszę zabierz mnie gdzieś - powiedziałam ze łzami w oczach
Justin nic nie odpowiedział byłam mu wdzięczna , nie miałam teraz ochoty na rozmowę . Podkuliłam nogi będąc zapatrzona w drogę przed nami. Nie jechaliśmy do domu Justina , ani na plaże , ani w żadne inne znane miejsce. Chociaż dużo ich nie było.
- Justin - wyszeptałam w końcu spoglądając na niego
- Tak skarbie ? - spytał zatrzymując auto , przy jakimś domku
Była naprawdę śliczny. Cały z drewna.
- Mój ojciec mnie uderzył
- Że co kurwa ?! - wykrzyczał , a ręce zacisnął na kierownicy - Jaki mężczyzna podnosi ręke na kobiete , a szczególnie kiedy jest twoją córką ?! - spojrzałam w jego oczy , były całe przepełnione gniewem , a jego szczeka była zaciśnięta
- Justin proszę uspokój sie - wrzasnęłam z frustracji przez co z moich oczu znowu poleciały łzy
- Nie prosze Kels nie płacz - wytarł kciukiem moje łzy - Nie rób tego kochanie - przytulił mnie głaskając moja głowę
- Ja.... ja już nie wiem co robić - wyszeptałam wciąż płacząc przez co koszulka Justina zrobiła sie mokra
- Csiii - pocałował mnie w czubek głowy, co było na prawdę słodkie - Poradzimy sobie , jestem przy tobie rozumiesz ? Nie zostawię cię - spojrzałam na niego , teraz jego oczy były przepełnione miłością.
Jak to możliwe że tak szybko zmieniał się z wściekłego Justina w najsłodszego chłopaka jakiego mogłam sobie wymarzyc?
- Nigdy - dokończył
Złączyłam nasze usta , ale po chwili Justin się odsunął.Wysiadł z auta i otworzył mi drzwi.
-Chodź - podał mi rękę , którą chwyciłam
Wysiadłam z auta i podążyłam do chłopaka do domku. W środku było naprawdę pięknie. Wystrój był nowoczesny ale co nigdzie można było zobaczyć stare elementy wystroju
- Pięknie tu - powiedziałam
- Tutaj spędzałem kiedyś całe wakacje , zawsze siedziałęm na którymś z drzew - oboje zachichotaliśmy - Lub huśtałem się na huśtawce z przyjaciółką - powiedział ciszej , pewnie mając nadzieję że nie usłyszę
- Koleżanką ? - spytałam unosząc brew
- Tak miała na imię Monic - powiedział uśmiechając się - Ale wyjechała kiedy miałem dziesięć lat- dokończył
- Och... Przykro mi - powiedziałam siadając na kanapie
Justin podążył za mną . Chwycił mnie i posadził na sobie. Opieraliśmy się czołami wpatrując się w swoje oczy. Wtedy zrozumiałam jak bardzo go potrzebuję ....... i kocham
____________________________________________________
W końcu nowy rozdział ! Przepraszam że tyle czekaliście ! Mam nadzieję że rozdział się spodobał :3 :*
- Powinnam juz iść , nie chce mieć większych problemów - pocałowałam go delikatnie w usta
- Nie idź - wymruczał
- Justin muszę , muszę się z nimi zmierzyć , nie będą mówić z kim mam być a z kim nie - odpowiedziałam - Powinni się cieszyć moim szcześciem i pogodzić się z tym że chcę być z tobą i tylko tobą - znów złączyłam nasze usta tym razem w głębszy pocałunek
- Odwiozę cię - powiedział kiedy wstawaliśmy z łóżka
Ubraliśmy sie i powędrowaliśmy do auta Justina. Jak zawsze całą drogę przemilczeliśmy. Kiedy miałam już wychodzić Justin pociągnął mnie przez co nasze twarze dzieliło kilka centymetrów. Nie trwało to długo bo chłopak złączył nasze usta. Położyłam ręce na jego policzku przez co byłam jeszcze bliżej. Odchyliłam lekko wargi dzieki czemu Juss wsadził swój język do mojej buzi abyśmy mogli stoczyć namiętną walkę języków. Odsunęłam się od niego aby zaczęrpnąć powietrza.
- Muszę już iść - wydyszałam
Justin tylko uśmiechnął się nonszalancko a ja wysiadłam z wozu , ruszając do domu. Stałam chwilę przez drzwiami słysząc jak auto odjeżdża. Bałam się wejść , nie wiedziałam co mnie czeka. Położyłam rękę na klamce , ale drzwi były zamknięte. Nacisnęłam dzwonek i czekałam.Po chwili drzwi otworzyły się a w progu stała moja mama. Była cała zapłakana
- Córeczko - wyszeptała - Tak strasznie się martwiłam
- Nie było mnie tylko jedną noc - odpowiedziałam oschle , tak wciąż byłam na nich wściekła za to że zabronili mi sie spotykać z Justinem
- Kelsey gdzieś ty była ? - spytała
- Byłam u Justina - odpowiedziałam przenosząc ciężar ciała na lewą nogę a ręce zaplotłam na piersi
- Przecież zabroniliśmy ci się z nim spotykać - powiedział mój ojciec który stanął u boku mojej mamy
- I myślisz że mnie to powstrzyma ? - parsknęłam
Nagle poczułam jak piecze mnie policzek. Mój własny ojciec mnie spoliczkował !
- Nie nawdzię was - pobiegłam szybko do pokoju po drodzę wybierając numer do Justina
- Justin proszę przyjedź do mnie - powiedziałam zapłakana
- Kochanie co się stało ? - spytał zatroskany ale słyszałam że był troszkę wkurzony pewnie przez to że płacze
- Opowiem ci ale proszę przyjedź po mnie - wybłagałam , pakując moje rzeczy do torby
- Już jade - odpowiedział po czym się rozłączył.
Spakowałam wszystko co potrzebne , zapięłam torbę i zbiegłam na dół. Byłam pewna że Justin zaraz będzie znając to z jaką prędkością jeździ . Czasem się o niego martwiłam , ale wiedziałam że to kocha i nic na to nie poradzę
- Dokąd sie wybierasz moja panno ? - spytał mój ojciec kiedy koło niego przechodziłam
- Do Justin - odpowiedziałam stając przy drzwiach , po czym otworzyłam je i wyszłam na dwór trzaskając drzwiami
Tak jak sądziłam Justin pojawił sie chwilę później. Wsiadłam szybko do auta , torbę rzucając na tylne siedzenie
- Proszę zabierz mnie gdzieś - powiedziałam ze łzami w oczach
Justin nic nie odpowiedział byłam mu wdzięczna , nie miałam teraz ochoty na rozmowę . Podkuliłam nogi będąc zapatrzona w drogę przed nami. Nie jechaliśmy do domu Justina , ani na plaże , ani w żadne inne znane miejsce. Chociaż dużo ich nie było.
- Justin - wyszeptałam w końcu spoglądając na niego
- Tak skarbie ? - spytał zatrzymując auto , przy jakimś domku
Była naprawdę śliczny. Cały z drewna.
- Mój ojciec mnie uderzył
- Że co kurwa ?! - wykrzyczał , a ręce zacisnął na kierownicy - Jaki mężczyzna podnosi ręke na kobiete , a szczególnie kiedy jest twoją córką ?! - spojrzałam w jego oczy , były całe przepełnione gniewem , a jego szczeka była zaciśnięta
- Justin proszę uspokój sie - wrzasnęłam z frustracji przez co z moich oczu znowu poleciały łzy
- Nie prosze Kels nie płacz - wytarł kciukiem moje łzy - Nie rób tego kochanie - przytulił mnie głaskając moja głowę
- Ja.... ja już nie wiem co robić - wyszeptałam wciąż płacząc przez co koszulka Justina zrobiła sie mokra
- Csiii - pocałował mnie w czubek głowy, co było na prawdę słodkie - Poradzimy sobie , jestem przy tobie rozumiesz ? Nie zostawię cię - spojrzałam na niego , teraz jego oczy były przepełnione miłością.
Jak to możliwe że tak szybko zmieniał się z wściekłego Justina w najsłodszego chłopaka jakiego mogłam sobie wymarzyc?
- Nigdy - dokończył
Złączyłam nasze usta , ale po chwili Justin się odsunął.Wysiadł z auta i otworzył mi drzwi.
-Chodź - podał mi rękę , którą chwyciłam
Wysiadłam z auta i podążyłam do chłopaka do domku. W środku było naprawdę pięknie. Wystrój był nowoczesny ale co nigdzie można było zobaczyć stare elementy wystroju
- Pięknie tu - powiedziałam
- Tutaj spędzałem kiedyś całe wakacje , zawsze siedziałęm na którymś z drzew - oboje zachichotaliśmy - Lub huśtałem się na huśtawce z przyjaciółką - powiedział ciszej , pewnie mając nadzieję że nie usłyszę
- Koleżanką ? - spytałam unosząc brew
- Tak miała na imię Monic - powiedział uśmiechając się - Ale wyjechała kiedy miałem dziesięć lat- dokończył
- Och... Przykro mi - powiedziałam siadając na kanapie
Justin podążył za mną . Chwycił mnie i posadził na sobie. Opieraliśmy się czołami wpatrując się w swoje oczy. Wtedy zrozumiałam jak bardzo go potrzebuję ....... i kocham
____________________________________________________
W końcu nowy rozdział ! Przepraszam że tyle czekaliście ! Mam nadzieję że rozdział się spodobał :3 :*
Jeśli ci sie spodobało zostaw komentarz :3
niedziela, 24 listopada 2013
18 " What happened ?! "
Chłopak wziął mnie na ręce , kiedy ja się śmiałam. Przekroczył próg domu i zamknął drzwi wciąż trzymając mnie na rękach
- Justin jeszcze ktoś nas zobaczy
- Nie martw się nikogo nie ma w domu - chciał mnie pocałować ale ja odsunęłam głowe- O nie teraz tego pożałujesz - tym razem on się zaśmiał
Zaniósł mnie szybko do swojego pokoju i postawił przy ścianie , złączając nasze usta. Pocałunek był namiętny, ale słodki. Z ingerencją języków, ale delikatny. Chwycił moje dłonie i uniósł nad moją głową przyciskając do ściany , kiedy wciąż walczyliśmy naszymi językami. Puścił moje dłonie a ja położyłam je na jego klatce pchając do tyłu . Kiedy uderzył nogami o łóżko , kładąc sie na nie i ciągnąc mnie za sobą , przez co wylądowałam na nim a nasze twarze były tylko kilka centymetrów od siebie. Zachichotałam a Justin delikatnie odgarnął włosy z mojej twarzy.
- Jesteś piękna - powiedział po czym delikatnie musnął moje usta na co ja się zarumieniłam
Położyłam głowę na jego ramieniu wpatrując się w jego idelną twarz , a chłopak objął mnie przyciskając do siebie jakby bał się że zaraz uciekne. W tym momencie liczyliśmy się tylko my. W moim brzychu czułam stado motyli , chciałam żeby tak było już na zawsze. Nigdy nie sądziłam że pokocham gangstera. Była już jakoś druga w nocy i byłam strasznie zmęczona więc zasnęłam.
Justin POV
Zauważyłem że moja księżniczka usnęła. Położyłem ją na poduszkach a sam zszedłem na dół , bo usłyszałem jak ktoś wchodzi do domu. Byli to chłopacy , zauważyłem że Zayn ma ręce brudne z krwi a Jaden jest zgięty w pół a cała jego koszulka jest pokrwawiona.
- Co sie kurwa stało ?! - byłem wkurwiony bo Jaden był najmłodszy z nas i traktowałem go jak młodszego brata
- Kiedy ty imprezowałeś my sprawdzaliśmy magazyny kiedy pojawili się Diegos i nas zaatakowali - tłumaczył - Poradziliśmy sobie ale Jaden stał do nich tyłem i ich nie zauważył kiedy jeden z nich dźgnął go nożem - skończył
Przeczesałem ręką włosy kiedy usłyszałem jak ktoś schodzi po schodach. No pięknie.
- Co się stało ?! - usłyszałem piskliwy krzyk Kelsey , po czym zbiegła o schodach - Gdzie macie apteczke ? - spytała
- W łazience na górze - opowiedziałem zaprowadzając Jadena na kanape
- Nic ci nie jest stary ? - spytałem podnosząc jego koszulkę aby zobaczyć rane
- Nie , tylko troche boli - odpowiedział
Po chwili wróciła Kels z apteczką w ręce. Uklękła przy Jadenie i wyciągnęła wacik oraz wode utlenioną. Nalała troche płynu na watę i przyłożyła do rany chłopaka. Krzyknął z bólu , nie widzę mu sie rana była dość głęboka
- Trzeba go zawieść do szpitala musza mu zaszyć tą rane - rozkazała brunetka owijając bandasz wokół ciała pietnastolatka
- Nie , nie możemy , będą mnie pytać jak to się stało. Co mam odpowiedzieć ? Byliśmy sprawdzać magazyny z naszymi kradzionymi rzeczami po czym przyszli nasi wrogowie a jeden z nich dźgnął mnie nożem ? - spytał
- Masz racje to kiepsko brzmi , jednak trzeba coś z tym zrobić , albo przynajmniej Jaden będziesz musiał leżeć i sie nigdzie nie ruszać . A teraz chłopacy zanieście go do jego pokoju i połóżcie na łóżku.
Zostałem sam z Kels kiedy reszta chłopaków zanosiła Jadena. Chwyciłem jej dłoń i spojrzałem prosto w oczy
- Dziękuję - powiedziałem szczerze po czym złączyłem nasze usta
Objęła moją szyję rękami a ja objąłem jej tyłek i podniosłem do góry kiedy ona owinęła nogi wokół mojego ciała. Kierowałem sie do mojego pokoju co chwile zatrzymując sie przy ścianie. Przez cały ten czas nie przerywaliśmy naszego namiętnego pocałunku. W końcu znaleźliśmy się w moim pokoju , położyłem Kelsey na łóżku robiąc to samo tak że teraz leżałem nad nią.
________________________________________________
Tam wiem krótki ten rozdział ale nie chciałam żebyście dłużej czekali ;)
Biedny Jaden :c
Co myślicie o rozdziale ? Co wydarzy się dalej między Kels i Justinem ? ^^
- Justin jeszcze ktoś nas zobaczy
- Nie martw się nikogo nie ma w domu - chciał mnie pocałować ale ja odsunęłam głowe- O nie teraz tego pożałujesz - tym razem on się zaśmiał
Zaniósł mnie szybko do swojego pokoju i postawił przy ścianie , złączając nasze usta. Pocałunek był namiętny, ale słodki. Z ingerencją języków, ale delikatny. Chwycił moje dłonie i uniósł nad moją głową przyciskając do ściany , kiedy wciąż walczyliśmy naszymi językami. Puścił moje dłonie a ja położyłam je na jego klatce pchając do tyłu . Kiedy uderzył nogami o łóżko , kładąc sie na nie i ciągnąc mnie za sobą , przez co wylądowałam na nim a nasze twarze były tylko kilka centymetrów od siebie. Zachichotałam a Justin delikatnie odgarnął włosy z mojej twarzy.
- Jesteś piękna - powiedział po czym delikatnie musnął moje usta na co ja się zarumieniłam
Położyłam głowę na jego ramieniu wpatrując się w jego idelną twarz , a chłopak objął mnie przyciskając do siebie jakby bał się że zaraz uciekne. W tym momencie liczyliśmy się tylko my. W moim brzychu czułam stado motyli , chciałam żeby tak było już na zawsze. Nigdy nie sądziłam że pokocham gangstera. Była już jakoś druga w nocy i byłam strasznie zmęczona więc zasnęłam.
Justin POV
Zauważyłem że moja księżniczka usnęła. Położyłem ją na poduszkach a sam zszedłem na dół , bo usłyszałem jak ktoś wchodzi do domu. Byli to chłopacy , zauważyłem że Zayn ma ręce brudne z krwi a Jaden jest zgięty w pół a cała jego koszulka jest pokrwawiona.
- Co sie kurwa stało ?! - byłem wkurwiony bo Jaden był najmłodszy z nas i traktowałem go jak młodszego brata
- Kiedy ty imprezowałeś my sprawdzaliśmy magazyny kiedy pojawili się Diegos i nas zaatakowali - tłumaczył - Poradziliśmy sobie ale Jaden stał do nich tyłem i ich nie zauważył kiedy jeden z nich dźgnął go nożem - skończył
Przeczesałem ręką włosy kiedy usłyszałem jak ktoś schodzi po schodach. No pięknie.
- Co się stało ?! - usłyszałem piskliwy krzyk Kelsey , po czym zbiegła o schodach - Gdzie macie apteczke ? - spytała
- W łazience na górze - opowiedziałem zaprowadzając Jadena na kanape
- Nic ci nie jest stary ? - spytałem podnosząc jego koszulkę aby zobaczyć rane
- Nie , tylko troche boli - odpowiedział
Po chwili wróciła Kels z apteczką w ręce. Uklękła przy Jadenie i wyciągnęła wacik oraz wode utlenioną. Nalała troche płynu na watę i przyłożyła do rany chłopaka. Krzyknął z bólu , nie widzę mu sie rana była dość głęboka
- Trzeba go zawieść do szpitala musza mu zaszyć tą rane - rozkazała brunetka owijając bandasz wokół ciała pietnastolatka
- Nie , nie możemy , będą mnie pytać jak to się stało. Co mam odpowiedzieć ? Byliśmy sprawdzać magazyny z naszymi kradzionymi rzeczami po czym przyszli nasi wrogowie a jeden z nich dźgnął mnie nożem ? - spytał
- Masz racje to kiepsko brzmi , jednak trzeba coś z tym zrobić , albo przynajmniej Jaden będziesz musiał leżeć i sie nigdzie nie ruszać . A teraz chłopacy zanieście go do jego pokoju i połóżcie na łóżku.
Zostałem sam z Kels kiedy reszta chłopaków zanosiła Jadena. Chwyciłem jej dłoń i spojrzałem prosto w oczy
- Dziękuję - powiedziałem szczerze po czym złączyłem nasze usta
Objęła moją szyję rękami a ja objąłem jej tyłek i podniosłem do góry kiedy ona owinęła nogi wokół mojego ciała. Kierowałem sie do mojego pokoju co chwile zatrzymując sie przy ścianie. Przez cały ten czas nie przerywaliśmy naszego namiętnego pocałunku. W końcu znaleźliśmy się w moim pokoju , położyłem Kelsey na łóżku robiąc to samo tak że teraz leżałem nad nią.
________________________________________________
Tam wiem krótki ten rozdział ale nie chciałam żebyście dłużej czekali ;)
Biedny Jaden :c
Co myślicie o rozdziale ? Co wydarzy się dalej między Kels i Justinem ? ^^
Jeśli ci się podobało zostaw po sobie jakiś ślad ^^
piątek, 22 listopada 2013
Hej jak wiecie mam 3 opowiadanie :D haha tak wiem :3 I chciałam
założyć tt nazwałabym go najwyżej " storyNSNPLHB" no że opowiadanie
Never Say Never , Poisonous Love i Heartbreaker :) I bd was informować o
nowych rozdziałach... co wy na to ? :) i w zakładce " Informowani "
podacie swoje tt i jeśli napiszecie to np na tym opow to bd was
informować tylko o tym :)
Jeśli wam się pomysł podoba to napiszcie w kom :)
Jeśli wam się pomysł podoba to napiszcie w kom :)
poniedziałek, 18 listopada 2013
17 " Never let you go "
- Justinn - przeciągnęłam , nie chciałam tego teraz robić
- Hej kochanie wcale nie chciałem teraz z tobą uprawiać seksu , nie chce żebyś myślała że zależy mi tylko na tym - pocałował mnie - Miałem na myśli coś innego - zjechał niżej całując moją szyję
- Taak ? - spytałam kiedy on wciąż składał pocałunki na mojej szyi
- Mhmm - wymruczał , po chwili znalazł mój czuły punkt , powodując że cicho jęknęłam
- Justin , ludzie są na około nas - wyszeptałam
- Wiem , ale nie obchodzi mnie to - znów złożył pocałunek na moich ustach - Mam taką małą propozycje , może wpadniesz dzisiaj do mnie ? - jego usta ułożyły się w ten seksowny uśmieszek który kochałam
- Hmmm muszę się zastanowić , a teraz wybacz mi muszę iść do łazienki - przejechałam jeszcze palcem bo jego brzuchu i udałam się do łazienki.
Przejrzałam się w lustrze i poprawiłam mój makijaż oraz włosy. Kiedy byłam już gotowa wyszłam z łazienki , jednak ktoś zatorował mi drogę. Skądś go znałam , po chwili sobie przypomniałam. Był to Diego , Diego Gonzales. Zakrył mi usta ręką. W drugiej trzymał nóż i przyłożył mi go do gardła.
- Lepiej siedź cicho albo poderżnę ci gardło, a teraz na sale - wykrzyczał
Do moich oczu napłynęły łzy gdy kierowałam się do pomieszczenia gdzie wszyscy tańczyli. Kiedy DJ nas zobaczył wyłączył muzykę. Widziałam Justina , był wkurwiony.
- Witam cię Bieber - przywitał sie Diego - Patrz kogo ja tu mam - spojrzał na mnie - To chyba twoja mała dziwka
Spojrzałam na moich rodziców moja mama była cała zapłakana. Ludzie byli zszokowani i wystraszeni
Justins POV
- Nie odzywaj się tak do niej ! Mogłem cię odrazu zabić kiedy tylko miałem okazje - wyciągnąłem broń zza spodni. Zawsze miałem ją przy sobie
- Półoż ten pistolet na ziemię albo zabiję tą małą sukę - przycisnął nóż jeszcze bliżej jej szyi
Spojrzałem na Kels i wskazałem jej wzrokiem na nogę Gonzalesa miałem nadzieję że zrozumie o co chodzi . Uniosła nogę i wbiła swój obcas w stopę mężczyzny. Z jego ust wydobył się krzyk i odsunął nóż od Kelsey. Brunetka skorzystała z okazji wyrwała sie Gonzalesowi i wbiegła w moje ramiona.
- Wynoś się stąd Gonzales ! - wycelowałem w niego spluwę
- Justin - usłyszałem szept Kels
Spojrzałem na nią , była cała zapłakana i trząsła się , tak było mi jej szkoda. Kiedy z powrotem spojrzałem na miejsce gdzie wcześniej stał mój wróg już go tam nie było.
Rodzice Kels przybiegli do nas , jej ojciec piorunował mnie wzrokiem , wiedziałem że teraz mogę jedynie pomarzyć o Kels
- Wynoś się stąd chłopcze przez ciebie nasza córka prawie zginęła - powiedział jej ojciec , głosem przesiąkniętym jadem
- Nie tato ! - brunetka stanęła między nami
- Kelsey Monic Skylar nie denerwuj mnie , masz zakaz spotykania się s tym młodzieńcem - pociągnął Kels w swoją stronę - A ty nie pokazuj mi się więcej na oczy - spojrzał na mnie oczami przepełnionymi gniewem
- Dobrze - powiedziałem spoglądając na Kels , po czym udałem się do wyjścia
- Justin proszę nie zostawiaj mnie - usłyszałem jeszcze za sobą głos mojej ukochanej
Tak stasznie nie chciałem jej zranić , nie chciałem żeby cokolwiek się jej coś stało. Nie odwróciłem sie bo wiedziełem że jeśli bym to zrobił , moje serce pękło by gdybym znów zobaczył zaszklone oczy brunetki , które błagały żebym jej nie zostawiał.Wyszedłem z budynku i wsiadłem do mojego auta , waląc pięścią w kierownice. W końcu spotkałem kogoś na kim mi zależało ale musiałem to spieprzyć. Nie nawidziłem swojego życia , ale nie poddam się. Kelsey będzie moja na zawsze. Wróciłem wkurwiony do domu. W salonie siedziała moja wkurzająca siostra która znała mnie tak dobrze że domyśliła sie że jestem zły. Ale znała mnie też na tyle żeby wiedzieć że w takich chwilach lepiej się do mnie nie odzywać. Udałem się do mojego pokoju po czym rzuciłem się na łóżko. Leżałem tak kilka godzin starając się wymyślić coś aby spotkać się z Kelsey.Spojrzałem na zegarek , była dwudziestatrzecia . Byłem pewien że urodziny mojej księżniczki się już skończyły ale musiałem się upewnić więc napisałem jej wiadomość aby się dowiedzieć czy jest już w domu. Miałem świadomość że jej rodzice mogli zabrać jej telefon ale liczyłem na to że tak się nie stało. Jednak intuicja mnie nie zawiodła i po chwili dostałem wiadomość że juz po imprezie. Ubrałem kurtkę i buty i wsiadłem do auta . Odpaliłem i po chwili byłem na drodze do domu Kelsey. Zaparkowałem nie daleko jej domu po czym napisałem wiadomość żeby wyszła na balkon , posłuchała mnie .
- Kelsey zejdź !- krzyknąłem modląc się żeby jej rodzice mnie nie usłyszeli
- Justin ja nie dam rady - odpowiedziała
- Po prostu zjedź po rynnie złapie się na dole - podszedłem do rynny
Dziewczyna przełożyła nogi przez balkon i już po chwili była w moich ramionach . Przytuliłem ją mocno do siebie.
- Kochanie tak mi przykro , nie chciałem ci popsuć urodzin - wyszeptałem po czym pocałowałem ją w czubek głowy
- To nie twoja wina - złapała moją twarz w dłonie - A teraz mów co się stało - uśmiechnęła sie
- Zabieram cię do siebie - złapał moją dłoń i pociągnął w stronę auta
Zaśmiała się i po chwili już siedzieliśmy w aucie udając się do mojego domu.
___________________________________________________
Jest i kolejny rozdział :3 Podobał się ?
Dziękuję wam za ponad 5 tyś wyświetleń jesteście kochani :* ! I również dziękuję za komentarze i obserwatorów. Mam ich 6 wow ! ^^ Pod 15 rozdziałem było 10 kom ! ( można powiedzieć że rekord na tym blogu ^^ :) ) Dacie rade aby pod tym rozdziałem znalazło się 15 ? :3 To bardzo motywuje ^^ :)
- Hej kochanie wcale nie chciałem teraz z tobą uprawiać seksu , nie chce żebyś myślała że zależy mi tylko na tym - pocałował mnie - Miałem na myśli coś innego - zjechał niżej całując moją szyję
- Taak ? - spytałam kiedy on wciąż składał pocałunki na mojej szyi
- Mhmm - wymruczał , po chwili znalazł mój czuły punkt , powodując że cicho jęknęłam
- Justin , ludzie są na około nas - wyszeptałam
- Wiem , ale nie obchodzi mnie to - znów złożył pocałunek na moich ustach - Mam taką małą propozycje , może wpadniesz dzisiaj do mnie ? - jego usta ułożyły się w ten seksowny uśmieszek który kochałam
- Hmmm muszę się zastanowić , a teraz wybacz mi muszę iść do łazienki - przejechałam jeszcze palcem bo jego brzuchu i udałam się do łazienki.
Przejrzałam się w lustrze i poprawiłam mój makijaż oraz włosy. Kiedy byłam już gotowa wyszłam z łazienki , jednak ktoś zatorował mi drogę. Skądś go znałam , po chwili sobie przypomniałam. Był to Diego , Diego Gonzales. Zakrył mi usta ręką. W drugiej trzymał nóż i przyłożył mi go do gardła.
- Lepiej siedź cicho albo poderżnę ci gardło, a teraz na sale - wykrzyczał
Do moich oczu napłynęły łzy gdy kierowałam się do pomieszczenia gdzie wszyscy tańczyli. Kiedy DJ nas zobaczył wyłączył muzykę. Widziałam Justina , był wkurwiony.
- Witam cię Bieber - przywitał sie Diego - Patrz kogo ja tu mam - spojrzał na mnie - To chyba twoja mała dziwka
Spojrzałam na moich rodziców moja mama była cała zapłakana. Ludzie byli zszokowani i wystraszeni
Justins POV
- Nie odzywaj się tak do niej ! Mogłem cię odrazu zabić kiedy tylko miałem okazje - wyciągnąłem broń zza spodni. Zawsze miałem ją przy sobie
- Półoż ten pistolet na ziemię albo zabiję tą małą sukę - przycisnął nóż jeszcze bliżej jej szyi
Spojrzałem na Kels i wskazałem jej wzrokiem na nogę Gonzalesa miałem nadzieję że zrozumie o co chodzi . Uniosła nogę i wbiła swój obcas w stopę mężczyzny. Z jego ust wydobył się krzyk i odsunął nóż od Kelsey. Brunetka skorzystała z okazji wyrwała sie Gonzalesowi i wbiegła w moje ramiona.
- Wynoś się stąd Gonzales ! - wycelowałem w niego spluwę
- Justin - usłyszałem szept Kels
Spojrzałem na nią , była cała zapłakana i trząsła się , tak było mi jej szkoda. Kiedy z powrotem spojrzałem na miejsce gdzie wcześniej stał mój wróg już go tam nie było.
Rodzice Kels przybiegli do nas , jej ojciec piorunował mnie wzrokiem , wiedziałem że teraz mogę jedynie pomarzyć o Kels
- Wynoś się stąd chłopcze przez ciebie nasza córka prawie zginęła - powiedział jej ojciec , głosem przesiąkniętym jadem
- Nie tato ! - brunetka stanęła między nami
- Kelsey Monic Skylar nie denerwuj mnie , masz zakaz spotykania się s tym młodzieńcem - pociągnął Kels w swoją stronę - A ty nie pokazuj mi się więcej na oczy - spojrzał na mnie oczami przepełnionymi gniewem
- Dobrze - powiedziałem spoglądając na Kels , po czym udałem się do wyjścia
- Justin proszę nie zostawiaj mnie - usłyszałem jeszcze za sobą głos mojej ukochanej
Tak stasznie nie chciałem jej zranić , nie chciałem żeby cokolwiek się jej coś stało. Nie odwróciłem sie bo wiedziełem że jeśli bym to zrobił , moje serce pękło by gdybym znów zobaczył zaszklone oczy brunetki , które błagały żebym jej nie zostawiał.Wyszedłem z budynku i wsiadłem do mojego auta , waląc pięścią w kierownice. W końcu spotkałem kogoś na kim mi zależało ale musiałem to spieprzyć. Nie nawidziłem swojego życia , ale nie poddam się. Kelsey będzie moja na zawsze. Wróciłem wkurwiony do domu. W salonie siedziała moja wkurzająca siostra która znała mnie tak dobrze że domyśliła sie że jestem zły. Ale znała mnie też na tyle żeby wiedzieć że w takich chwilach lepiej się do mnie nie odzywać. Udałem się do mojego pokoju po czym rzuciłem się na łóżko. Leżałem tak kilka godzin starając się wymyślić coś aby spotkać się z Kelsey.Spojrzałem na zegarek , była dwudziestatrzecia . Byłem pewien że urodziny mojej księżniczki się już skończyły ale musiałem się upewnić więc napisałem jej wiadomość aby się dowiedzieć czy jest już w domu. Miałem świadomość że jej rodzice mogli zabrać jej telefon ale liczyłem na to że tak się nie stało. Jednak intuicja mnie nie zawiodła i po chwili dostałem wiadomość że juz po imprezie. Ubrałem kurtkę i buty i wsiadłem do auta . Odpaliłem i po chwili byłem na drodze do domu Kelsey. Zaparkowałem nie daleko jej domu po czym napisałem wiadomość żeby wyszła na balkon , posłuchała mnie .
- Kelsey zejdź !- krzyknąłem modląc się żeby jej rodzice mnie nie usłyszeli
- Justin ja nie dam rady - odpowiedziała
- Po prostu zjedź po rynnie złapie się na dole - podszedłem do rynny
Dziewczyna przełożyła nogi przez balkon i już po chwili była w moich ramionach . Przytuliłem ją mocno do siebie.
- Kochanie tak mi przykro , nie chciałem ci popsuć urodzin - wyszeptałem po czym pocałowałem ją w czubek głowy
- To nie twoja wina - złapała moją twarz w dłonie - A teraz mów co się stało - uśmiechnęła sie
- Zabieram cię do siebie - złapał moją dłoń i pociągnął w stronę auta
Zaśmiała się i po chwili już siedzieliśmy w aucie udając się do mojego domu.
___________________________________________________
Jest i kolejny rozdział :3 Podobał się ?
Dziękuję wam za ponad 5 tyś wyświetleń jesteście kochani :* ! I również dziękuję za komentarze i obserwatorów. Mam ich 6 wow ! ^^ Pod 15 rozdziałem było 10 kom ! ( można powiedzieć że rekord na tym blogu ^^ :) ) Dacie rade aby pod tym rozdziałem znalazło się 15 ? :3 To bardzo motywuje ^^ :)
Jeśli się spodobało to proszę skomentuj :3 :)
wtorek, 12 listopada 2013
Dziękuję !
Chciałabym wam bardzooo podziękować :) Pod 15 rodziałem było 8 kom ( nie licząc kom mojej przyjaciółki która bardzo lubi komentować moje opow coś w stylu " Super , ale nie czytałam " :D i mojego jak jej odpisałam xD ) Byłabym baaardzooo wdzięczna gdyby pod 16 rozdziałem było ponad 10 kom :) Nie chce niczego od was wymuszać ale było by mi miło ^^ :)
Więc Justin jest już z Kelsey ciekawe co bd dalej ;3
Zapraszam i dziękuję :)
Więc Justin jest już z Kelsey ciekawe co bd dalej ;3
Zapraszam i dziękuję :)
poniedziałek, 11 listopada 2013
16 " I wil stay with you forever "
Kto to może być o tej porze ? Wyszłam z łóżka i podeszłam do balkonu. Był to Justin otworzyłam drzwi. Czułam do niego wstręt i obrzydzenie i byłam na niego wściekła.
- Wynoś się dupku ! Jak mogłeś mi to zrobić !? - chciałam aby mój głos był wściekły bo taka też byłam ale on sie załamywał. Po chwili nie wytrzymałam i do moich oczu napłynęły łzy
- Kesley prosze wybacz mi - chwycił moją rękę
- Nie Justin , ostatnim razem mogłam ci wybaczyć bo zrobiłeś to pod wpływem emocji. Ale tym razem zrobiłeś to podświadomie. Może nie byłabym taka wściekła gdybyś wcześniej nie powiedział mi że ci na mnie zalezy.- mówiłam załamanym głosem- A teraz wynoś się i nie odzywaj się do mnie ! - wykrzyczałam i zamknęłam przed jego nosem drzwi balkonowe
Wróciłam do łóżka wtuliłam twarz do poduszki i pozwoliłam moim łzą spłynąć .
Musiałam juz iść spać bo jutro miałam szkołe.
*
Cały tydzień chodziłam załamana , w szkole prawie w ogólnie nie słuchałam nauczycieli. Na szczęście dogadałam się z rodzicami że w tym tygodniu oni będą odbierać Holly żebym nie musiała widzieć Justina. Ale dzisiaj już była sobota czyli moje urodziny , więc musiałam wziąść się w garść. Wstałam i Razem z mamą pojechałam do kosmetyczki i fryzjerki. Usiadłyśmy na fotelu , zamknęłam oczy rozluźniająć się. Kiedy poczułam że makijażystka skończyła , spojrzałam do lustra miałam delikatny makijaż i kreski na oczach. Tak jak chciałam , teraz pora na fryzure i paznokcie. Zażyczyłam sobie srebrne paznokcie które będą pasować do mojej torebki i paska. Z włosami nie chciałam za bardzo nic robić. Fryzjerka wzięła trochę włosów z góry i spieła je w mały kucyk a spód zostawiła rozposzczony (klik). Moja mama zażyczyła sobie czerwone paznokcie i koka , oraz lekki makijaż. Kiedy byłyśmy już gotowe wróciłyśmy do domu. Ubrałam się w moją kreacje w pasie zapięłam pasek a na nogi założyłam czarne buty na obcasie. Jeszcze do ręki wzięłam srebrną kopertówkę i przejrzałam się w lustrze.
-To dzisiaj , w końcu będę miała siedemnaście lat - powiedziałam do siebie
Ale po chwili zrobiło mi się smutno gdyż nie będzie dwóch osób na których mi zależy- Anastasi i.... i Justina.
Moja mama weszła po cichu do pokoju.
- Ślicznie wyglądasz skarbie - powiedziała do mnie łagodnym głosem
- Dziękuję - uśmiechnęłam się troszkę sztucznie
- Mam dla ciebie niespodzianke czeka w limuzynie - limuzynie ?! nic o tym nie wiedziałam.Spojrzałam zszokowana na moją mame - Co chyba nie myślałaś że pojedziesz autem - rozpromieniłam się
Już chciałam zobaczyć tą niespodzianke. Zarzuciłam na ramiona płaszczyk i wyszłyśmy z domu. Pod domem czekała wielka biała limuzyna. Kiedy ją zobaczyłam pisnęłam z radości. Podbiegłam do niej i otworzyłam drzwi bo wiedziałam że w środku czeka na mnie niespodzianka , ale to co zobaczyłam w środku przeszło moje najśmielsze oczekiwania
- Hej Kels - przywitała się ze mną osoba siedząca w środku
- Ana - mój głos się załamał , a do oczu napłynęły łzy , tym razem szczęścia - Ana przyjechałaś ! - wykrzyczałam i rzuciłam się jej na szyje - Tak bardzo tęskniłam , dlaczego nie zadzwoniłaś że przyjedziesz
- Bo nie widziałam że przyjade , nie miałam pieniędzy. Twoja mama zadźwoniła i powiedziała że opłaci mi lot żebyśmy tylko mogły się zobaczyć - odwróciłam się żeby spojrzeć na moją mame
Spoglądała na nas
- Dziękuję - powiedziałam tak żeby potrafiła to odczytać z ruchu moich ust.
Zamknęłyśmy drzwi i ruszyliśmy.
- Tak strasznie tęskniłam - powiedziałam
- Ja tak samo , cieszę się że mogę być na twoich urodzinach - zauważyłam jak pojedyńcza łezka spływa jej po policzku
- Nie płacz głupku - zaśmiałam się - To ma być mój szczęśliwy dzień - szturchnęłam ją lekko w ramie
Opowiadałyśmy sobie o tym co się u nas działo. Oczywiście pominęłam to że Justin jest morderca , że prawie zostałam zabita i to jak Justin mnie zranił.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce szofer otworzył nam drzwi i stanęłyśmy przed ogromnym budynkiem. Byłam cała podekscytowana , już nie mogłam sie doczekać aż wejdę do tej sali i przywitam moich gości. Sala była prześlicznie ozdobiona , wszędzie były jasno różowe i białe balony , cała sala była utrzymana w jasnych kolorach. W kontach stało jedzenie i poncz. W sali było chyba ze sto osób. Kiedy weszliśmy wszyscy skierowali wzrok na mnie. Zaczęli podchodzić do mnie i składać mi życzenia . Podziękowałam im i ruszyłam na parkiet , tańczyłam z kilkoma chłopakami. Kiedy byłam zmęczona podeszłam do stoiska z jedzeniem i napojami. Nagle muzyka ucichła i słyszałam tylko szepty. Odwróciłam się żeby zobaczyć co się stało. W progu stał..... Justin z bukietem , ubrany w czarny garnitur ze srebrnym krawatem. Nie mogłam uwierzyć że się zjawił , jak on mógł. Podeszłam do niego.
- Co ty tutaj robisz ?! - wykrzyczałam wyrzucając ręce w powietrze.
Chwycił moją dłoń i przyciągnął do siebie
- Prosze Kelsy wybacz mi , przemyślałem to wszystko , chce być z tobą i tylko tobą rozumiesz ? - ostatnią część zdania prawie wykrzyczał
- Zamknij się - zaśmiałam się ,sama nie wiedziałam z czego - Justin ty chyba nie rozumiesz co zrobiłeś .. - pokręciłam lekko głowa
- Wiem i żałuje tego , zmienię sie obiecuje zrobię wszystko aby się zmienić ale proszę wybacz mi - spojrzał w moje oczy przyciągając jeszcze bliżej siebie - Zostań ze mną tak długo jak się da , zostań moją dziewczyną - wyszeptał mi do ucha
Spojrzałam w jego głębokie czekoladowe oczy z których umiałam wyczytać wszystko. Teraz były przepełnione miłością porządaniem i nadzieją. Położyłam ręce na jego policzkach przybliżając moją twarz do jego.
- Zostane z tobą na zawsze - wyszeptałam po czym złączyłam nasze usta w delikatny ale czuły pocałunek.
Czułam jak Justin przelewa swoje emocje w tym pocałunku. Usłyszałam ludzi wołających z tyłu przez co się zaśmiałam .
- Mam coś dla ciebie - powiedział Justin - Odwróć się - rozkazał
Zrobiłam to co kazał a on zawiesił coś na mojej szyi. Był to łańcuszek z przywieszką. Uśmiech skradł się na moją twarz kiedy zobaczyłam zawieszkę. Przedstawiała ona motor z wygrawerowanym " J ". Odwróciłam się do Justina i pewnie wyglądałam jak idiotka z tym rogalem na twarzy.
- Teraz już będę twój - złożył delikatny pocałunek na moich ustach - Zatańczysz ? - podał mi rękę
Chwyciłam ją i poszliśmy na parkiet.Muzyka znów grała. Owinęłam Justina szyje rękami a on położył swoje na moich plecach. Byliśmy bardzo blisko siebie a ja czułam jak ręce chłopaka zjeżdżają coraz niżej.
- Dlaczego kiedy wszedłeś muzyka ucichła ? - spytałam , na prawde mnie to zdziwiło
- Pewnie dla tego że ludzie mniej więcej wiedzą co robię - spojrzał na mnie w taki sposób żebym zrozumiała że chodzi o to że jest gangsterem , a ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem - Plotki , już kilka razy byłem zatrzymywany przez policje - kiedy to powiedział sparaliżowało mnie i przestałam tańczyć - Hej skarbie , nic się nie stanie , spójrz na mnie - chwycił mój podbródek żebym na niego spojrzała - Nie mają na mnie żadnych dowodów - pocałował mnie w nos
- Ale mój ojciec jest prawnikiem , jeśli sie dowie że jesteś gangsterem już nie będziemy mogli się spotykać - posmutniałam
- Dzisiaj są twoje urodziny księżniczko , masz być szczęśliwa - pogłaskał mnie , był taki czuły
- I jestem , dzięki temu że tu jesteś - położyłam głowę na jego ramieniu
Justin zjechał rękami na mój tyłek , przez co się zaśmiałam
- No co ? - spytał ściskając go , przez cicho jęknęłam
- Justin - nakrzyczałam na niego śmiejąć się
- Masz taki seksowny tyłeczek - szepnął mi uwodzicielsko do ucha - Niestety ta sukienka mi troszkę przeszkadza - kontynuował swoją wypowiedz - Co ty na to żeby ją ściągnąć ?
___________________________________________
W końcu nowy rozdział !
Jeju to był chyba najlepszy rozdział , no znaczy najprzyjemniej mi się go pisało ;3
Justin w końcu powiedział Kels co do niej czuje *,*
Ciekawe co bd dalej ;3
- Wynoś się dupku ! Jak mogłeś mi to zrobić !? - chciałam aby mój głos był wściekły bo taka też byłam ale on sie załamywał. Po chwili nie wytrzymałam i do moich oczu napłynęły łzy
- Kesley prosze wybacz mi - chwycił moją rękę
- Nie Justin , ostatnim razem mogłam ci wybaczyć bo zrobiłeś to pod wpływem emocji. Ale tym razem zrobiłeś to podświadomie. Może nie byłabym taka wściekła gdybyś wcześniej nie powiedział mi że ci na mnie zalezy.- mówiłam załamanym głosem- A teraz wynoś się i nie odzywaj się do mnie ! - wykrzyczałam i zamknęłam przed jego nosem drzwi balkonowe
Wróciłam do łóżka wtuliłam twarz do poduszki i pozwoliłam moim łzą spłynąć .
Musiałam juz iść spać bo jutro miałam szkołe.
*
Cały tydzień chodziłam załamana , w szkole prawie w ogólnie nie słuchałam nauczycieli. Na szczęście dogadałam się z rodzicami że w tym tygodniu oni będą odbierać Holly żebym nie musiała widzieć Justina. Ale dzisiaj już była sobota czyli moje urodziny , więc musiałam wziąść się w garść. Wstałam i Razem z mamą pojechałam do kosmetyczki i fryzjerki. Usiadłyśmy na fotelu , zamknęłam oczy rozluźniająć się. Kiedy poczułam że makijażystka skończyła , spojrzałam do lustra miałam delikatny makijaż i kreski na oczach. Tak jak chciałam , teraz pora na fryzure i paznokcie. Zażyczyłam sobie srebrne paznokcie które będą pasować do mojej torebki i paska. Z włosami nie chciałam za bardzo nic robić. Fryzjerka wzięła trochę włosów z góry i spieła je w mały kucyk a spód zostawiła rozposzczony (klik). Moja mama zażyczyła sobie czerwone paznokcie i koka , oraz lekki makijaż. Kiedy byłyśmy już gotowe wróciłyśmy do domu. Ubrałam się w moją kreacje w pasie zapięłam pasek a na nogi założyłam czarne buty na obcasie. Jeszcze do ręki wzięłam srebrną kopertówkę i przejrzałam się w lustrze.
-To dzisiaj , w końcu będę miała siedemnaście lat - powiedziałam do siebie
Ale po chwili zrobiło mi się smutno gdyż nie będzie dwóch osób na których mi zależy- Anastasi i.... i Justina.
Moja mama weszła po cichu do pokoju.
- Ślicznie wyglądasz skarbie - powiedziała do mnie łagodnym głosem
- Dziękuję - uśmiechnęłam się troszkę sztucznie
- Mam dla ciebie niespodzianke czeka w limuzynie - limuzynie ?! nic o tym nie wiedziałam.Spojrzałam zszokowana na moją mame - Co chyba nie myślałaś że pojedziesz autem - rozpromieniłam się
Już chciałam zobaczyć tą niespodzianke. Zarzuciłam na ramiona płaszczyk i wyszłyśmy z domu. Pod domem czekała wielka biała limuzyna. Kiedy ją zobaczyłam pisnęłam z radości. Podbiegłam do niej i otworzyłam drzwi bo wiedziałam że w środku czeka na mnie niespodzianka , ale to co zobaczyłam w środku przeszło moje najśmielsze oczekiwania
- Hej Kels - przywitała się ze mną osoba siedząca w środku
- Ana - mój głos się załamał , a do oczu napłynęły łzy , tym razem szczęścia - Ana przyjechałaś ! - wykrzyczałam i rzuciłam się jej na szyje - Tak bardzo tęskniłam , dlaczego nie zadzwoniłaś że przyjedziesz
- Bo nie widziałam że przyjade , nie miałam pieniędzy. Twoja mama zadźwoniła i powiedziała że opłaci mi lot żebyśmy tylko mogły się zobaczyć - odwróciłam się żeby spojrzeć na moją mame
Spoglądała na nas
- Dziękuję - powiedziałam tak żeby potrafiła to odczytać z ruchu moich ust.
Zamknęłyśmy drzwi i ruszyliśmy.
- Tak strasznie tęskniłam - powiedziałam
- Ja tak samo , cieszę się że mogę być na twoich urodzinach - zauważyłam jak pojedyńcza łezka spływa jej po policzku
- Nie płacz głupku - zaśmiałam się - To ma być mój szczęśliwy dzień - szturchnęłam ją lekko w ramie
Opowiadałyśmy sobie o tym co się u nas działo. Oczywiście pominęłam to że Justin jest morderca , że prawie zostałam zabita i to jak Justin mnie zranił.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce szofer otworzył nam drzwi i stanęłyśmy przed ogromnym budynkiem. Byłam cała podekscytowana , już nie mogłam sie doczekać aż wejdę do tej sali i przywitam moich gości. Sala była prześlicznie ozdobiona , wszędzie były jasno różowe i białe balony , cała sala była utrzymana w jasnych kolorach. W kontach stało jedzenie i poncz. W sali było chyba ze sto osób. Kiedy weszliśmy wszyscy skierowali wzrok na mnie. Zaczęli podchodzić do mnie i składać mi życzenia . Podziękowałam im i ruszyłam na parkiet , tańczyłam z kilkoma chłopakami. Kiedy byłam zmęczona podeszłam do stoiska z jedzeniem i napojami. Nagle muzyka ucichła i słyszałam tylko szepty. Odwróciłam się żeby zobaczyć co się stało. W progu stał..... Justin z bukietem , ubrany w czarny garnitur ze srebrnym krawatem. Nie mogłam uwierzyć że się zjawił , jak on mógł. Podeszłam do niego.
- Co ty tutaj robisz ?! - wykrzyczałam wyrzucając ręce w powietrze.
Chwycił moją dłoń i przyciągnął do siebie
- Prosze Kelsy wybacz mi , przemyślałem to wszystko , chce być z tobą i tylko tobą rozumiesz ? - ostatnią część zdania prawie wykrzyczał
- Zamknij się - zaśmiałam się ,sama nie wiedziałam z czego - Justin ty chyba nie rozumiesz co zrobiłeś .. - pokręciłam lekko głowa
- Wiem i żałuje tego , zmienię sie obiecuje zrobię wszystko aby się zmienić ale proszę wybacz mi - spojrzał w moje oczy przyciągając jeszcze bliżej siebie - Zostań ze mną tak długo jak się da , zostań moją dziewczyną - wyszeptał mi do ucha
Spojrzałam w jego głębokie czekoladowe oczy z których umiałam wyczytać wszystko. Teraz były przepełnione miłością porządaniem i nadzieją. Położyłam ręce na jego policzkach przybliżając moją twarz do jego.
- Zostane z tobą na zawsze - wyszeptałam po czym złączyłam nasze usta w delikatny ale czuły pocałunek.
Czułam jak Justin przelewa swoje emocje w tym pocałunku. Usłyszałam ludzi wołających z tyłu przez co się zaśmiałam .
- Mam coś dla ciebie - powiedział Justin - Odwróć się - rozkazał
Zrobiłam to co kazał a on zawiesił coś na mojej szyi. Był to łańcuszek z przywieszką. Uśmiech skradł się na moją twarz kiedy zobaczyłam zawieszkę. Przedstawiała ona motor z wygrawerowanym " J ". Odwróciłam się do Justina i pewnie wyglądałam jak idiotka z tym rogalem na twarzy.
- Teraz już będę twój - złożył delikatny pocałunek na moich ustach - Zatańczysz ? - podał mi rękę
Chwyciłam ją i poszliśmy na parkiet.Muzyka znów grała. Owinęłam Justina szyje rękami a on położył swoje na moich plecach. Byliśmy bardzo blisko siebie a ja czułam jak ręce chłopaka zjeżdżają coraz niżej.
- Dlaczego kiedy wszedłeś muzyka ucichła ? - spytałam , na prawde mnie to zdziwiło
- Pewnie dla tego że ludzie mniej więcej wiedzą co robię - spojrzał na mnie w taki sposób żebym zrozumiała że chodzi o to że jest gangsterem , a ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem - Plotki , już kilka razy byłem zatrzymywany przez policje - kiedy to powiedział sparaliżowało mnie i przestałam tańczyć - Hej skarbie , nic się nie stanie , spójrz na mnie - chwycił mój podbródek żebym na niego spojrzała - Nie mają na mnie żadnych dowodów - pocałował mnie w nos
- Ale mój ojciec jest prawnikiem , jeśli sie dowie że jesteś gangsterem już nie będziemy mogli się spotykać - posmutniałam
- Dzisiaj są twoje urodziny księżniczko , masz być szczęśliwa - pogłaskał mnie , był taki czuły
- I jestem , dzięki temu że tu jesteś - położyłam głowę na jego ramieniu
Justin zjechał rękami na mój tyłek , przez co się zaśmiałam
- No co ? - spytał ściskając go , przez cicho jęknęłam
- Justin - nakrzyczałam na niego śmiejąć się
- Masz taki seksowny tyłeczek - szepnął mi uwodzicielsko do ucha - Niestety ta sukienka mi troszkę przeszkadza - kontynuował swoją wypowiedz - Co ty na to żeby ją ściągnąć ?
___________________________________________
W końcu nowy rozdział !
Jeju to był chyba najlepszy rozdział , no znaczy najprzyjemniej mi się go pisało ;3
Justin w końcu powiedział Kels co do niej czuje *,*
Ciekawe co bd dalej ;3
Jeśli ci się spodobało zostaw komentarz będzie mi miło :) :3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)