- Kelsey coś się stało szybko jedziemy !
Wszyscy poszli ze mną do samochodów , już po chwili byliśmy pod jej domem , nie miałem pojęcia co się tam dzieje , nie byłem na nic gotowy ale musiałem jej pomóc. Wbiegliśmy szybko do domu przeszukaliśmy salon i kuchnie - pusto. Poszliśmy na górę , otworzyłem pierwsze drzwi prowadzące chyba do sypialni jej rodziców. Była tam związana leżała na łóżku. Usta miała zaklejone taśmą. Podbiegłem szybko do niej i odkleiłem taśmę.
- Justin uważaj ! - wykrzyknęła
Odwróciłem się , za mną stał Diego. Chłopaków ze mną nie było gdyż rozdzieliliśmy sie żeby przeszukać dom.
- Justin wiedziałem że się zjawisz - powiedział kpiąc - Wiedziałem że przyjdziesz ją uratować
- Przejdź do rzeczy , co chcesz ?
- Justin nigdzie jej... - chłopacy wbiegli zestresowani , John nie dokończył zdania kiedy nas zobaczył
- Diego - warknął Zayn przez zaciśnięte zęby - Co ty tutaj robisz - wysyczał
- Chłopaki spokojnie to sprawa między mną a Justinem a no tak i jeszcze między tą małą dziwką - zaśmiał się
- Nie waż się jej tak nazywać chuju - rzuciłem się na niego.
Zatrzymaliśmy się dopiero kiedy Gonzales uderzył plecami ściany a ja wycelowałem pięścia w jego brzuch po czym szczękę. Diego odepchnął mnie od siebię w tym czasie wyciągając broń zza spodni.
- Nie ruszaj się Bieber ! - krzyknął
- To ty się nie ruszaj Gonzales !- krzykneli chłopacy którzy po rozwiązaniu Kels znaleźli się za mną z wyciągnięta bronią wycelowaną w gangstera
- Co Bieber sobie nie da sam rady ? Musiał wziąź kolegów żeby się nic paniusi nie stało ? - zakpił
- Ja w porównaniu do ciebię nie jestem takim idiotą żeby przychodzić sam , wiadomo że nie dasz rady - zaśmiałem się , po czym wyciągnąłem broń i wycelowałem w mężczyzne
Miałem już nacisnąć spust kiedy poczułem jak ktoś łapie mnie za nadgarstek
- Justin nie zabijaj go !- była to Kelsey , była cała roztrzęsiona - Nie rób tego prosze - rozpłakała się
- Ale on chciał .... on chciał cię zabić - nie przechodziło mi to przez gardło
- Ale nie zabił , prosze nie rób tego przy mnie - błagała , nie chciałem jej stresować jeszcze bardziej więc tego nie zrobiłem
- Zajmijcie się nim - skierowałem się do chłopaków
Podeszli go niego i zaczeli go bić , po chwili Diego upadł a oni znieśli go do samochodu. Wziąłem Kelsey na ręce i zaniosłem do jej sypialni. Położyłem na łóżko a sam zrobiłem to samo kładąc się obok niej. Położyła się na moim ramieniu oplatając mnie ręką , wciąż się trzęsła więc zacząłem głaskać jej włosy i ręke
- Już wszystko w porządku , już ci nic nie zrobi obiecuję - pocałowałem ją w czoło
- Kto .. kto to był ? - spytała jąkając się lekko
- Mój wróg - stwierdziłem krótko
- Jak to twój wróg ?!- przeraziła się - I co on od ciebie chciał ?
- Kelsey ja ... - przeczesałem włosy rękę - Jestem gangsterem , zabijam ludzi - wiedziałem że nie powinienem tego mówić ale ona już była w to zamieszana.
Odsunęła się ode mnie gwałtownie
- Jak to , jak to zabijasz ludzi ?! - widziałem jak przełyka śline
- Taki jest mój , można to nazwać zawód , tym się zajmuję , jakoś muszę zarabiać. Nie zrozumiesz tego - podrapałem się po karku
- Postaram się zrozumieć - przybliżyła się do mnie , teraz patrzała w moje oczy jakby chciała żebym był pewien jej słów
- Kelsey - przerwałem - To zbyt niebezpieczne , to co się stało to wszystko moja wina , gdyby nie ja Gonzalez by tego nie zrobił bo nie miał by do tego powodów. On krzywdzi tylko tych na kim mi zależy
- Czekaj zależy ci na mnie ? - była ździwiona ale na jej policzkach pojawiły się lekkie rumieńce
- Tak - przyznałem po chwili zastanowienia - Zależy mi na tobie jak jeszcze na żadnej innej . Moje życie różni się od tych które znasz. Ja kradnę , zabijam , a dziewczyny wykorzystywałem tylko do seksu
- Wykorzystywałeś ? - chodziło jej chyba o czas przeszły
- Tak , odkąd poznałem ciebie nie miałem żadnej dziewczyny - no może oprócz Taylor , ale to taki mały szczegół - Gonzalez dobrze wiedział że cię jeszcze nie przeleciałem więc myślał że mi na tobie zależy więc pomyślał że cię skrzywdzi. Jest takim dupkiem że nie zniszczy mnie bez pośrednio tylko będzie krzywdził osoby na których mi zależy bo wie że w ten sposób zniszczy mnie w bardziej bolesny sposób.
Usłyszałem jak ktoś wchodzi po schodach
- Kels chyba twoja rodzina przyszła ja będę leciał. Do zobaczenia - podszedłem do drzwi balkonowych i otworzyłem je wychodząc na zewnątrz
- Pa Justin - powiedziała jeszcze brunetka po czym skoczyłem na ziemię.
______________________________________________
Macie już kolejny rozdział za to że tyle czekaliście na poprzedni :3
Jeju Justin powiedział Kels że mu na niej zależy *,* Ciekawe co dalej będzie z Diego Gonzalezem...
kocham to *.* <3!!!!
OdpowiedzUsuńAwwwww ! <3
OdpowiedzUsuńDawaj nn ! /Wero
OdpowiedzUsuń*.* uwielbiam too <3
OdpowiedzUsuńSuper to jest ! Czekam na następne <3
OdpowiedzUsuńLofciaaam ! :)/Angel
OdpowiedzUsuńŚwietny ... nie mogę się doczekać następnego ... :D *,* <3
OdpowiedzUsuńDawaj Dalej . <33 ;D *__*
OdpowiedzUsuń