Na szczęście dzisiaj był już piątek , co oznacza początek weekendu . Byłam już gotowa więc zeszłam na dół gdzie tradycyjnie czekał na mnie mój ojciec z moją siostrzyczką . Podjechaliśmy pod szkołę , wysiadłam z auta i powędrowałam do mojej szafki .Była tam już Jazzy , przywitałyśmy się po czym poszliśmy do sali . Lekcje przeminęły szybko . Dzisiaj Jazzy nie odbierała Jaxona czyli zrobi to Justin . Szłam szybko pod szkołę siostrzyczki kiedy już byłam na miejscu ujrzałam Jusa siedzącego na ławce . Usiadłam obok niego . Miał na sobie czerwony podkoszulek , jeansową kurtkę oraz jeansy . Na nogach miał oczywiście Supry koloru czarnego.
- Hej Justin - przywitałam się nie śmiało
- Hej Kelsey - uśmiechnął się - Jak minął ci pierwszy tydzień szkoły ?
- Dobrze a ..- już miałam zapytać jak mu minął ale przypomniałam sobie że on przecież nie chodzi do szkoły .
- Miałabyś dzisiaj ochotę się spotkać ? Ostatnim razem nie dałaś mi szansy zabrać cię w jedno miejsce które chciałbym ci pokazać
- Bardzo chętnie się z tobą wybiorę
- No to jesteśmy umówieni , o szesnastej po ciebie przyjadę . Tylko nie ubieraj tych butów na obcasie
- Dobrze , dzieciaki idą - Jaxon i Holly szli w naszą stronę trzymając się za ręce , to było takie słodkie .
Justin zawiózł nas do domu , po czym poszłam do mojego pokoju wybrać jakiś strój .Zdecydowałam się na sukienkę w kwiatki do tego brązowe sandałki . Była za dwadzieścia piętnasta więc postanowiłam trochę się odświeżyć . Wysuszyłam dokładnie włosy , zrobiłam lekki makijaż po czym ubrałam się w wybraną przeze mnie sukienkę . Założyłam jeszcze złote kolczyki perełki a na szyi zawiązałam złoty łańcuszek w kształcie serca . Dostałam wiadomość od Justina że już jest pod moim domem . Wymknęłam sie tak żeby rodzicie mnie nie zauważyli jednak krzyknęłam że wychodzę - nie chciałam żeby zobaczyli mojego stroju gdyż zaczęły by się pytania " Dlaczego się tak wystroiłaś? " , " Z kim wychodzisz ? "- więc wolałam tego uniknąć . Chłopak siedział w swoim aucie , zajęłam miejsce pasażera i ruszyliśmy.
-Ślicznie dziś wyglądasz
- Tylko dziś ? - spytałam żartobliwie
- Zawsze ślicznie wyglądasz - odpowiedział dość poważnie na co ja się zarumieniłam .
- Gdzie jedziemy ? - spytałam po chwili , na co Justin tylko się zaśmiał i pokręcił głową - Znowu nie zamierzasz mi powiedzieć gdzie jedziemy ?! Jak chcesz .... - odwróciłam sie do okna krzyżując ręce na piersi . Postanowiłam się do niego nie odzywać.
- Rozumiem że nie będziesz się do mnie odzywać ? - nie odpowiedziałam - Jesteśmy na miejscu - dodał po chwili
Byliśmy na jakieś plaży , nikogo tu nie było . Widok zaparł mi dech w piersiach naprawdę było tu pięknie .
- Kiedy znalazłeś to miejsce ?
- Kiedyś kiedy chciałem pobyć sam jeździłem szukając jakiegoś miejsca gdzie mógł bym pomyśleć i znalazłem to - wzruszył ramionami , po czym podszedł do bagażnika a z niego wyciągnął koc i spory koszyk . Piknik na plaży , super !
Usiedliśmy na kocu , a Justin wyciągnął z koszyka kanapki , owoce i coś do picia . Wzięłam winogrono , urwałam jedną kulkę i rzuciłam Justinowi aby ją złapał do ust
- Łap ! - krzyknęłam jednak ten nie zareagował i dostał w twarz .
- O ty ! Lepiej uciekaj ! - szybko wstałam i zaczęłam biegać , blondyn zrobił to samo . Zaczęłam krzyczeć i biec jeszcze szybciej jednak to nic nie dało ponieważ po chwili Justin złapał mnie w talli i odwrócił do siebie - Mam cię - wyszeptał mi do ucha , po czym lekko je przygryzł.
Staliśmy teraz przytuleni do siebie , jednak oczywiście coś musiało nam przerwać , mianowicie telefon Jussa .
Justin POV
Mój telefon zaczął dzwonić , spojrzałem na ekran - John .Nacisnąłem zieloną słuchawkę
- Co jest stary ?
- Diegos - odpowiedział krótko
- Co znowu zrobili ?
- Kilku z nich chciało okraść magazyn ale ja , Toby , Zayn i Lukas byliśmy w środku więc się wycofali - odparł a we mnie już buzowała złość
- Jak ich kurwa dorwę to przysięgam że ich wszystkich pozabijam - wykrzyczałem i wtedy przypomniałem sobie że koło mnie stoi Kelsey . Brawo Bieber świetna robota.- Muszę kończyć , za niedługo będę .
- Jak to ich pozabijasz ? - dziewczyna była roztrzęsiona
- Żartowałem tylko - musiałem skłamać - A teraz chodź - podałem jej ręce
- Dokąd ?
- Do mnie - chwyciła moją dłoń po czym zebraliśmy rzeczy i ruszyliśmy w kierunku mojego domu.
_____________________________________________________________
Rozdział już jest mam nadzieję że się podoba :)
Pamiętajcie o dodawaniu bloga do obserwowanych
Superrr !! Zajebisty <333 KOcham cię !!! Dodasz dziś jeszcze ??
OdpowiedzUsuńPisz dalej !!!!! <33333
OdpowiedzUsuńpisz pisz :*
OdpowiedzUsuń