poniedziałek, 28 października 2013

15 " They said that they will kill you "

12 komentarzy:

 Uwaga rozdział zawiera wątki +18 !!


Nie mogłem uwierzyć że powiedziałem Kelsey że mi na niej zależy. To chyba przez to że o mało nie została przeze mnie zabita . Nie mogłem z nią być , nie chciałem . Ale teraz co ? Nie cofnę czasu. Zależy mi na niej , ale nie chce z nią być. Wole moje życie takie jakie jest to znaczy dziewczyny na jedną noc , zabijanie i imprezy. Nie chciałem stałego związku , po co mi to ? A teraz tylko zrobiłem nadzieję Kels. Jeśli jej powiem że nie chce z nią być to zniszczy naszą przyjaźń , a tego nie chcę. John wszedł do mojego pokoju , chyba zauważył że coś jest nie tak.
- Co jest stary ? - spytał
- Mam problem , chodzi o Kels
- Co takiego się stało ?
- Powiedziałem jej że zależy mi na niej jak na żadnej innej - przeszesałem ręką włosy zawsze tak robiłem kiedy byłem zfrustrowany
- A zależy ?
- Tak , ale nie chcę z nią  być , nie mogę nie moge jej narazić na takie niebezpieczeństwo. Wczoraj prawie została zabita przez Gonzalesa i to moja wina -szarpnęłem za końcówki moich włosów zaciskając szczęke. - Moje życie jest inne , nie mam czasu na stałe związki. Musimy się teraz zająć Diegos. Właśnie co zrobiliście z Gonzalesem ? - byłem ciekawy co tym razem wymyślili
- No cóż mieliśmy pewne komplikacje - położył dłoń na swojej szyi - Kiedy dojechaliśmy do domu zza drzwew wyskoczyła jego ekipa no i zagrozili nam , że jeśli nie oddamy im Gonzalesa oni zabiją was bo.... - przerwał - No bo obserwowali dom Kels i mieli bomby
- Co kurwa !! - wydarłem sie - Mieli bomby ?!! Co kurwa ?! O nie teraz to im nie odpuszczę zabije ich wszystkich , obiecuje kurwa ! - zacząłem chodzić po całym pokoju. To moje miasto , ja tu rządzę , żaden pierdolony gnojek nie będzie mi groził i zabierać mojego miejsca. - byłem cholernie wkurwiony.
Podszedłem do ściany i zamachnąłem się uderzając w nią. Zrobiłem tak kilka razy przez co  moje knykcie były całe zdarte.
- Justin kurwa opanuj się ! - John złapał moją rękę żebym nie mógł dalej uderzać - Nic nie zdziałasz tym że rozwalisz tą ścianę a przy okazji rękę
- Wiem to przecież nie jestem dzieckiem. Daj mi teraz spokój
John wyszedł z pokoju , a ja musiałem się jakoś odstresować no i nie ukrywajmy byłem trochę zfrustrowany seksualnie. Jedyną osobą na ten moment była Taylor chociaż chyba nie chce mnie znać po ostatnim jej pobycie , no ale warto spróbować.Wybrałem jej numer, po chwili odebrała
- Czego chcesz Bieber?! - powiedziała głosem przesiąkniętym jadem
- Słuchaj przepraszam za ostatnie - oczywiście wcale nie jest mi przykro - Wpadniesz do mnie
- Pewnie - słyszałem że już jest zadowolona
Mogę powiedzieć o niej , że jest dziwką. Nie ważne czego bym nie zrobił ona i tak wróci bo chce żebym ją przeleciał. Po chwili się zjawiła żeby mnie zadowolić. Usiadła na mnie okrakiem i zaczęła rozpinać swoją koszule. Po chwili ujrzałem jej zajebiste ciało i cycki które tylko się prosiły o uwolnienie z tego stanika. Sięgnąłem rękami żeby go rozpiąć jednak Taylor mnie zatrzymała. Zjechała do rozporka moich spodni , rozpięła go i ściągnęła moje jeansy po czym bokserki. Już wiedziałem o co jej chodzi więc uśmiechnąłem się łobuzersko. Pochyliła się i wsadziła mojego członka do buzi. Zaczęła go lizać i pieścić , co nie udawajmy podobało mi sie więc po chwili jęknąłem . To oczywiste że miała wprawę pewnie obciągała każdemu. Delikatnie wyciągnęła go z ust i zaczęła pieścić jego czubek przygryzając go lekko. Robiła wokół niego kółka co doprowadzało mnie do szaleństwa. Miałem już dość nie chciałem dojść w jej ustach
- Starczy - powiedziałem
Popatrzała się na mnie , a ja obróciłem nas tak że teraz ja byłem u góry , wyciągnąłem z szuflady prezerwatywę nałożyłem na mojego koleżke i weszłem w nią sprawiając że krzyknęła. Rozpiąłem jej stanik zrzucając go gdzieś na ziemię. Dziewczyna owinęła nogi wokół mnie. Zacząłem powoli poruszać biodrami nabierając coraz szybszego tępa przez co dziewczyna jęczała i krzyczała moje imię.
- Justin ... szybciej - wiedziałem że była już ona obeznana więc moje ruchy zrobiły się bardziej stanowcze , szybsze i trochę brutalniejsze - Justin ! - jeknęła dochodzą
Zrobiłem jeszcze dwa pchnięcia po czym sam doszedłem opadając na dziewczyna. Dziewczyna po chwili wstała i ubrała na siebie swoje ciuchy. Zrobiłem to samo. Odprowadziłem dziewczyne do drzwi kiedy je otwarłem w progu stała Kels. Zatkało mnie , właśnie stałem przed nią rozczochrany i spocony z dziewczyną u boku. Spojrzała na mnie zszokowana i smutna
- Co się stało ? - spytałem skrępowany i było mi jej żal
- Już nic Justin zapomnij - pobiegła i tyle ją widziałem
- Justin kto to był ? -super teraz jeszcze Tay
- Nikt nie ważne idź już -poszła sobie a ja zamknąłem drzwi
Pięknie Justin teraz mogę zapomnieć o przyjaźni z Kels.

Kelsey POV
Jak on mógł , mówił mi że mu na mnie zależy. A właśnie widziałam go z jakąś dziewczyną i po ich fryzurach i spoconych ciałach można się domyślić że uprawiali seks. Jaka ja byłam głupia naprawdę sądziłam że ktoś taki jak Justin Bieber będzie chciał być z kimś takim jak ja ? Idiotka ze mnie. Wróciłam do domu , trzaskając drzwiami. Rzuciłam się na łóżko i wtuliłam twarz w poduszkę. Nie wiedząc kiedy z moich oczu poleciały łzy . Nie wiem czy to dlatego że byłam smutna czy zła , a raczej wściekła. Po chwili płacz zmienił się w szloch. Musiałam wziąć sie w garść. Poszłam pod prysznic aby sie odświeżyć i zrelaksować . Odkręciłam kurek i weszłam pod ciepłą wodę która rozluźniła moje ciało. Po wykąpaniu się ubrałam się w moją piżamę a włosy związałam w kucyk. Zrobiłam jeszcze zadanie i położyłam się do łożka . Głowa i brzuch bolały mnie od płaczu więc miałam trudności z zaśnięciem. Poszłam do kuchni , napiłam się wody i wróciłam do siebię. Położyłam się na łóżku i próbowałam zasnąć ale usłyszałam pukanie do okna.
_________________________________________________
Pewnie liczyliście na momenty +18 z Kels ale mam nadzieję że was nie zawiodłam i rozdział jest trochę dłuższy
Miałam dodać wcześniej ale nie miałam weny ;/

Jeśli czytasz to zostaw po sobie jakiś ślad będzie mi miło :)

sobota, 26 października 2013

Obsesja

Brak komentarzy:
Razem z koleżanką założyłyśmy opowiadanie :) Nie jest to żaden Fanfiction chociaż tak się wydaje :D jest to trochę nie typowe opowiadanie ale mam nadzieję że się wam spodoba ^^
http://obsesja-opowiadanie.blogspot.com/

poniedziałek, 21 października 2013

14 " I care about you "

8 komentarzy:
Kiedy dojechałem już pod dom , wyciągnąłem z kieszeni mój telefon bo w czasie jazdy poczułem że dostałem wiadomość. Była to wiadomość od Kels kiedy ją przeczytałem zatkało mnie. Wbiegłem szybko do domu i zwołałem chłopaków.
- Kelsey coś się stało szybko jedziemy !
Wszyscy poszli ze mną do samochodów , już po chwili byliśmy pod jej domem , nie miałem pojęcia co się tam dzieje , nie byłem na nic gotowy ale musiałem jej pomóc. Wbiegliśmy szybko do domu przeszukaliśmy salon i kuchnie - pusto. Poszliśmy na górę , otworzyłem pierwsze drzwi prowadzące chyba do sypialni jej rodziców. Była tam związana leżała na łóżku. Usta miała zaklejone taśmą. Podbiegłem szybko do niej i odkleiłem taśmę.
- Justin uważaj ! - wykrzyknęła
Odwróciłem się , za mną stał Diego. Chłopaków ze mną nie było gdyż rozdzieliliśmy sie żeby przeszukać dom.
- Justin wiedziałem że się zjawisz - powiedział kpiąc - Wiedziałem że przyjdziesz ją uratować
- Przejdź do rzeczy , co chcesz ?
- Justin nigdzie jej... - chłopacy wbiegli zestresowani , John nie dokończył zdania kiedy nas zobaczył
- Diego - warknął Zayn przez zaciśnięte zęby - Co ty tutaj robisz - wysyczał
- Chłopaki spokojnie to sprawa między mną a Justinem a no tak i jeszcze między tą małą dziwką - zaśmiał się
- Nie waż się jej tak nazywać chuju - rzuciłem się na niego.
Zatrzymaliśmy się dopiero kiedy Gonzales uderzył plecami ściany a ja wycelowałem pięścia w jego brzuch po czym szczękę. Diego odepchnął mnie od siebię w tym czasie wyciągając broń zza spodni.
- Nie ruszaj się Bieber ! - krzyknął
- To ty się nie ruszaj Gonzales !- krzykneli chłopacy którzy po rozwiązaniu Kels znaleźli się za mną z wyciągnięta bronią wycelowaną w gangstera
- Co Bieber sobie nie da sam rady ? Musiał wziąź kolegów żeby się nic paniusi nie stało ? - zakpił
- Ja w porównaniu do ciebię nie jestem takim idiotą żeby przychodzić sam , wiadomo że nie dasz rady - zaśmiałem się , po czym wyciągnąłem broń i wycelowałem w mężczyzne
Miałem już nacisnąć spust kiedy poczułem jak ktoś łapie mnie za nadgarstek
- Justin nie zabijaj go !- była to Kelsey , była cała roztrzęsiona - Nie rób tego prosze - rozpłakała się
- Ale on chciał .... on chciał cię zabić - nie przechodziło mi to przez gardło
- Ale nie zabił , prosze nie rób tego przy mnie - błagała , nie chciałem jej stresować jeszcze bardziej więc tego nie zrobiłem
- Zajmijcie się nim - skierowałem się do chłopaków
Podeszli go niego i zaczeli go bić , po chwili Diego upadł a oni znieśli go do samochodu. Wziąłem Kelsey na ręce i zaniosłem do jej sypialni. Położyłem na łóżko a sam zrobiłem to samo kładąc się obok niej. Położyła się na moim ramieniu oplatając mnie ręką , wciąż się trzęsła więc zacząłem głaskać jej włosy i ręke
- Już wszystko w porządku , już ci nic nie zrobi obiecuję - pocałowałem ją w czoło
- Kto .. kto to był ? - spytała jąkając się lekko
- Mój wróg - stwierdziłem krótko
- Jak to twój wróg ?!- przeraziła się - I co on od ciebie chciał ?
- Kelsey ja ... - przeczesałem włosy rękę - Jestem gangsterem , zabijam ludzi - wiedziałem że nie powinienem tego mówić ale ona już była w to zamieszana.
Odsunęła się ode mnie gwałtownie
- Jak to , jak to zabijasz ludzi ?! - widziałem jak przełyka śline
- Taki jest mój , można to nazwać zawód , tym się zajmuję , jakoś muszę zarabiać. Nie zrozumiesz tego - podrapałem się po karku
- Postaram się zrozumieć - przybliżyła się do mnie , teraz patrzała w moje oczy jakby chciała żebym był pewien jej słów
- Kelsey - przerwałem - To zbyt niebezpieczne , to co się stało to wszystko moja wina , gdyby nie ja Gonzalez by tego nie zrobił bo nie miał by do tego powodów. On krzywdzi tylko tych na kim mi zależy
- Czekaj zależy ci na mnie ? - była ździwiona ale na jej policzkach pojawiły się lekkie rumieńce
- Tak - przyznałem po chwili zastanowienia - Zależy mi na tobie jak jeszcze na żadnej innej . Moje życie różni się od tych które znasz. Ja kradnę , zabijam , a dziewczyny wykorzystywałem tylko do seksu
- Wykorzystywałeś ? - chodziło jej chyba o czas przeszły
- Tak , odkąd poznałem ciebie nie miałem żadnej dziewczyny  - no może oprócz Taylor , ale to taki mały szczegół - Gonzalez dobrze wiedział że cię jeszcze nie przeleciałem więc myślał że mi na tobie zależy więc pomyślał że cię skrzywdzi. Jest takim dupkiem że nie zniszczy mnie bez pośrednio tylko będzie krzywdził osoby na których mi zależy bo wie że w ten sposób zniszczy mnie w bardziej bolesny sposób.
Usłyszałem jak ktoś wchodzi po schodach
- Kels chyba twoja rodzina przyszła ja będę leciał. Do zobaczenia - podszedłem do drzwi balkonowych i otworzyłem je wychodząc na zewnątrz
- Pa Justin - powiedziała jeszcze brunetka po czym skoczyłem na ziemię.

______________________________________________
Macie już kolejny rozdział za to że tyle czekaliście na poprzedni :3
Jeju Justin powiedział Kels że mu na niej zależy *,* Ciekawe co dalej będzie z Diego Gonzalezem...

Jeśli już jesteś to zostaw po sobie jakiś ślad będzie mi miło :) :3

 Następny rozdział pojawi się jeśli pod tym będzie co najmniej 5  kom :) to nie dużo ;P

niedziela, 20 października 2013

13 " HELP ! "

3 komentarze:
- Tylko nie mów że zamierzasz go zabić ?! - spytał krzycząc , a ja tylko uśmiechnąłem się - Justin on był twoim najlepszym przyjacielem
- I właśnie o to chodzi, BYŁ moim najlepszym przyjacielem , teraz czuję do niego tylko odrazę i złość , najchętniej to zabił bym go własnymi rękami - splunąłem
Nienawidziłem tego dupka po pierwsze że zabrał mi dziewczynę a po drugie że mówił Kelsey że ma się ode mnie trzymać z daleka , uważam tak samo , ale nie powinien jej mówić takich rzeczy
- Justin nie popełniaj pochopnych decyzji , musimy to przemyśleć wiesz jak kończą się takie nieprzemyślane akcje - pięć lat temu John i Zayn zostali złapani i spędzili trzy lata w więzieniu , ponieważ nie ukryli dobrze ciała jednak to nie oni zabili tylko ich szef .Była to szybka i nieprzemyślana akcja
- Wiem - odpowiedziałem po chwili
Kelsey POV
Dzisiaj moja mama postanowiła zabrać mnie za zakupy aby kupić jakąś sukienkę na moje urodziny , pomyślałam że może Jazzy też chciała by się zabrać razem z nami.
Chodziłyśmy po sklepach i w końcu znalazłam sukienkę w której się zakochałam. Była to czarna tiulowa sukienka z przodu sięgała nieco ponad kolano a z tyłu była długa ( kliknij ). Jazzy spodobała się różowa sukienka która rozchodziła się w pasie. Pod spodem wystawał czarny tiul (kliknij ). Zapłaciłyśmy i wróciłyśmy do domu. Jazzy wróciła do siebie gdyż jutro szkoła.
- Kelsey mam dla ciebie niespodziankę - powiedziała moja mama
- Jaką ?! - byłam podekscytowana
- Znalazłam świetny klub na twoją imprezę
- Naprawdę ?! Dziękuję ! - ucałowałam ją , byłam podekscytowana.
Musiałam jeszcze zaprosić Justina. Zadzwoniłam do niego i spytałam czy nie chciał by się spotkać . Zgodził się . Po chwili czekał przed moim domem na swoim ścigaczu. Zbiegłam po schodach i wyszłam z domu wcześniej informując rodziców że wychodzę. Podeszłam do Justina który podał mi biały kask. Wsiadłam na motor i przytuliłam się do Justina
- Witaj księżniczko - odwrócił się do mnie po czym ruszył.
Kiedy zatrzymaliśmy się na światłach , mięśnie Justina momentalnie się napięły , a on sam zaczął naciskać na gaz jakby chciał pokazać że jest gotowy na wyścig. Odwróciłam się i wtedy już wiedziałam co jest powodem zdenerwowania Justina. W aucie siedział Mike były przyjaciel Justina , ten sam który ostrzegł mnie przed Justinem na imprezie. Razem z nim była jakaś dziewczyna. Była to śliczna brunetka. Światło zmieniło się na zielone , a Justin warknął i ruszył przed siebie nie zważając na ograniczenia prędkości - nie żeby kiedykolwiek to robił - ale teraz jechał jakby był w transie. Jechał z taką prędkości że się bałam .
- Justin proszę zatrzymaj się , zatrzymaj się ! - krzyczałam jednak on nie chciał mnie słuchać
Zatrzymał się dopiero gdy dojechaliśmy na plażę , na tą samą gdzie byliśmy na " randce ". Zsiadł szybko ze ścigacza i poszedł w strone morza. Żeby go dogonić musiałam pobiec. Kiedy się koło niego znalazłam złapałam go za nadgarstek zatrzymując go  tym samym obracając do siebie. Był wściekły a raczej wkurwiony. Jego szczęka była zaciśnięta tak samo jak dłonie , a oczy , które są zawsze brązowe lub złote teraz były czarne ze złości.
- Kim była ta dziewczyna ?! - spytałam dość groźnym głosem
- Kim była ta dziewczyna ?! - zakpił - Chyba raczej dziwka - splunął - To moja była Madison - wyjaśnił
Poluźniłam trochę uścisk a ręke położyłam na jego policzku. Było mi go troche szkoda , właśnie widział swojego najlepszego byłego przyjaciela ze swoją była.
- Oni nie byli ciebie warci - powiedziałam patrząc w jego oczy
- Matt miał racje - zaczął gadać od rzeczy - Powinnaś się trzymać ode mnie z daleka
- Nie , nie zostawię cię rozumiesz ?
- Ty nic nie rozumiesz , nic nie wiesz - zaczął potrząsać głową
- Nic nie wiem bo nic mi nie mówisz - wykrzyczałam
- Nie mówię ci bo nie mogę to zbyt nie bezpieczne zrozum , musisz trzymać się ode mnie z daleka tak będzie najlepiej. Chodź odwiozę cię
- Nie !
- Nie wkurwiaj mnie ! - przeczesał swoje włosy po czym ściągnął moją rękę z jego policzka - Zawiozę cię do domu i masz o mnie zapomnieć - powiedział - Proszę - dodał szeptem
- Pozwolę ci się odwieźć ale nie licz że o tobie zapomnę - ostrzegłam po czym ruszyliśmy w stronę ścigacza.
Wsiedliśmy i odjechaliśmy. Kiedy byliśmy już pod moim domem pożegnaliśmy się a ja powtórzyłam że nie ważne co się stanie ja i tak o nim nie zapomnę niech nawet na to nie liczy. Zanim weszłam do domu Justina już nie było. Drzwi były otwarte więc byłam pewna że ktoś jest w domu.
- Mato , tato wróciłam ! - krzyknęłam jednak nie dostałam odpowiedzi
Może śpią , pomyślałam. Poszłam do ich sypialni , jednak tam ich też nie było. Usłyszałam jak ktoś trzaska dzwiami. Odwróciłam się. Drogę do drzwi blokował jakiś mężczyzna. Wystraszyłam się . Bawił się nożem , przeglądając się w nim.
- Gdzie są moi rodzice - wyjąkałam
- Nie martw się , kiedy tu przybyłem już ich nie było - wyjaśnił wciąż patrząc na narzędzie które miał w ręce
- Czego ode mnie chcesz ?
- Jesteś przyjaciółką Justina tak ? Na pewno będzie mu przykro kiedy się dowie że nie żyjesz - zaczął iść w moją stronę , a ja kierowałam się do tyłu aż w końcu natknęłam się na ścianę.
Mężczyzna był już przy mnie , nie miałam pojęcia co zrobił. Uderzyłam go czym zyskałam chwilę żeby uciec. Uciekłam do garderoby rodziców zamknęłam drzwi i wyciągnęłam telefon. Wybrałam numer Justina i napisałam mu krótką wiadomość " Ratuj !".
___________________________________________________
Hej przepraszam że tyle nie dawałam rozdziału ale mam nadzieję że wam to wynagrodziłam :) I że rozdział się podoba :3

Jeśli już czytasz to zostaw po sobie jakiś ślad będzie mi miło :) :3

poniedziałek, 14 października 2013

niedziela, 13 października 2013

12 " He WAS my best friend "

6 komentarzy:
Byłem wkurwiony i nie umiałem zasnąć. Czemu jakiś koleś miałby mówić takie rzeczy Kelsey ?!  Kim on w ogóle był ? I najważniejsze skąd wiedział co robię ? Całą noc zadawałem sobie w kółko te same pytania , ale na żadne i tak nie znalazłem odpowiedzi. Musiałem poczekać aż Kels się obudzi. Usłyszałem ciche mruknięcie.
- Hej Justin - przywitała się brunetka , miała jeszcze zaspany głos
- Witaj księżniczko - odpowiedziałem na co się zarumieniła- Jesteś głodna? - pokiwała głową , przecierając oczy - A na co być miała ochotę ?
- Na tosty z serem - usiadła po turecku
Poszedłem do kuchni i przygotowałem tosty. W domu nikogo nie było , super . Wróciłem i podałem dziewczynie tosty. Ugryzła kęs.
- I jak ? - wierzcie lub nie , ale nie jestem dobrym kucharzem , tak to tyczy się też tostów
- Pyszne - przyznała śmiejąc się lekko
- Wczoraj zanim poszłaś spać powiedziałaś że jakiś chłopak mówił ci coś o mnie na imprezie
- A tak , jakiś blondyn , niebieskie oczy , umięśniony , trochę wyższy od ciebie miał z osiemnaście lat powiedział mi żebym trzymała się od ciebie z daleka bo robisz rzeczy o których nie śniłam . Chciałam go zapytać o jakie rzeczy chodzi ale zniknął - wzruszyła ramionami dalej zajadając się tostem , a mnie zatkało.
Już wiedziałem kto to może być - mój były najlepszy przyjaciel Matt , dwa lata temu moja dziewczyna zdradziła mnie z nim. Od tamtej pory nie wierzę w miłość. Matt dobrze wiedział czym się zajmuję i nie zdziwiłoby mnie gdyby naprawdę okazało się że to on. Podszedłem do jednej z szuflad i wyciągnąłem z niej zdjęcie przedstawiające mnie i Matta. Wróciłem na miejsce , podając Kelsey fotografię .
- Czy to on ?
- Tak , ej to jest twój przyjaciel ?
- Były - splunąłem
- Dlaczego były ? - och dziewczyny są takie ciekawskie
- Dwa lata temu miałem dziewczynę , pewnego dnia poszedłem do Matta bo Madison była zajęta. Kiedy przyszedłem do mojego kumpla przyłapałem go jak całuje się z moją była , od tamtej pory z żadnym z nich nie utrzymuję kontaktu i nie wierzę w miłość - to co powiedziałem zszokowało ją
- Jak tak można ?! Najwyraźniej nie zasługiwała na ciebie ani ten Matt... - chyba było jej mnie żal - Jestem pewna że gdy znajdziesz tą właściwą dziewczynę wtedy znów zrozumiesz że miłość istnieje... - uśmiechnęła się pocieszająco
- A ty ? - spytałem
- Co ja ?
- Znalazłaś już tego jedynego ? - zarumieniła się tylko na te pytanie
- Nie - odpowiedziała po chwili , ale usłyszałem nutkę zawahania w jej głosie , dlatego nie chciałem tego ciągnąć
- Co byś chciała dzisiaj porobić ? - zmieniłem temat , nie miałem dzisiaj nic ważnego do roboty więc mogłem porobić coś z Kels , lubiłem spędzać z nią czas
- Dzisiaj muszę zostać w domu - posmutniała - Chciałabym dzisiaj z tobą coś porobić ale obowiązki wzywają - wstała z łóżka
- Odwieźć cię już ?
- Tak , jeśli moje plany się zmienią dam znać - zachichotała
- Mam nadzieję - puściłem jej oczko
Poszliśmy do auta , oczywiście wcześniej Kelsey musiała iść do łazienki się przyszykować .
Kiedy dojechaliśmy na miejsce Kels pochyliła sie , całując mnie w policzek.
- Dziękuję za udany weekend , do zobaczenia - wysiadła i pomachała mi.
Kelsey POV
Weszłam do domu i skierowałam się do salonu gdzie znajdowali się moi rodzice.
- Kelsey co to był za chłopak ? - spytał mój ojciec był lekko zdenerwowany
- Spokojnie tato to brat Jazzy - uniosłam ręce w geście obronnym - Podwiózł mnie tylko do domu , to nic takiego jest moim przyjacielem - usprawiedliwiłam się
- Dobrze wracaj do siebie i odrób pracę domową - rozkazał
Wróciłam do swojego pokoju , po czym wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku.Za trzy tygodnie mam urodziny i nie mogłam się doczekać aż będę miała siedemnaście lat i rodzice w końcu kupią mi samochód. Zaczęłam rozglądać się za sukienkami , znalazłam kilka które w padły mi w oko ale wolałam jeszcze żadnej nie kupować bo pewnie się okaże że znajdę ładniejszą. Musiałam też zacząć zapraszać moich znajomych. A tak większość moich znajomych mieszkała w Miami , więc napisałam do osób z mojej szkoły które znałam. Justina i Jazzy zaproszę osobiście a do Any zadzwonię.Chwyciłam mój telefon wykręciłam numer i po dwóch sygnałach odebrała.
- Hej Ana - przywitałam się
- Hej Kels co tam u ciebie ? Jak tam z Justinem ?
- Dobrze wczoraj byłam z nim na imprezie i jakaś dziewczyna oblała mnie piwem . Tak w ogóle jak wiesz za dwa tygodnie mam urodziny bardzo by mi zależało abyś na nich była wiem że mieszkamy od siebie strasznie daleko ale może uda ci się namówić rodziców - strasznie mi zależało na tym aby była
- Nie wiem Kelsey , nie wydaję mi się mi też bardzo zależy aby tam być z tobą , ale wiesz pieniądze - zrobiło mi się strasznie przykro , mojej najlepszej przyjaciółki nie będzie na moich urodzinach - Och Kels  strasznie przepraszam ale muszę kończyć . Kocham cię
- Ja ciebie też - i rozłączyłam się
Sprawdziłam czy mam jakąś prace domową - oczywiście miałam zadanie z matematyki. I zabrałam się za robotę.
Justin POV
Zadzwoniłem po chłopków którzy po chwili znaleźli się w moim salonie
- Mamy problem - powiedziałem na przywitanie
- Jaki ? O co chodzi ?
- Chodzi o Matta - odparłem krótko
- Jakiego Matta ? - wszyscy byli zdziwieni
- O Davana , a o jakiego kurwa ?! - wyrzuciłem ręce w powietrze
- O Davana ? - zdziwili się jeszcze bardziej
- Co takiego zrobił? - spytał Toby
- Wczoraj na imprezie kiedy poszedłem wam powiedzieć że już idziemy podszedł do Kelsey i ostrzegł ją przede mną mówiąc że robię jakieś straszne rzeczy czy coś w tym stylu
- Co zamierzasz z tym zrobić ? - odezwał się Zayn po raz pierwszy , widziałem że był wkurwiony
- A jak myślisz ? - uśmiechnąłem się złowieszczo
_____________________________________________________
I jak podoba się rozdział ? Jak myślicie co zrobi Justin ? O.o

Jeśli czytasz to zostaw po sobie jakiś ślad :)

niedziela, 6 października 2013

11 "Drinks & Party"

9 komentarzy:
Wysiedliśmy z auta i poszliśmy poszukać Zayna i reszty chłopaków. Po chwili ich znaleźliśmy , wyrywali jakieś laski. Kiedy tylko tam podszedłem wszystkie spojrzały na mnie i przygryzły wargę. No cóż nie dziwię im się w końcu stoi przed nimi Justin Bieber. Jedna podeszła do mnie.
- Cześć przystojniaku , jestem Cassie- przejechała palcem po moim torsie. Żałosne- Chcesz może zatańczyć ?- zatrzepotała swoimi rzęsami
- Wybacz , ale mam już partnerkę - spojrzałem na Kelsey która się zarumieniła.Cassie czy jak jej tam była wściekła , chyba jestem pierwszym chłopakiem który jej odmówił.Kiedyś musi być ten pierwszy raz.
- No , ale nie zgodzisz się nawet na jeden taniec? - była żałosna
- Jak już mówiłem mam partnerkę i to z nią zamierzam tańczyć - pociągnąłem Kels na parkiet
- Ale ja nie umiem tańczyć tak jak one- zawstydziła się.
Spojrzałem na resztę dziewczyn , każda z nich seksownie kręciła tyłkiem w rytm muzyki ocierając się o swoich partnerów.
- Nie martw się to proste , po prostu wsłuchaj się w rytm muzyki - położyłem ręce na jej biodrach , lekko nimi kręcąc aby załapała o co chodzi.
Nawet nie wiedząc kiedy brunetka całkowicie zatraciła się w muzyce i teraz tańczyła najseksowniej ze wszystkich dziewczyn. Nie chciałem jej przerywać ale po kilki piosenkach miałem dość i musiałem się napić.
- Chcesz się czegoś napić ?- krzyknąłem aby Kelsey mogła coś usłyszeć przez tą głośną muzykę
- Pewnie - poszliśmy do kuchni , gdzie stało pełno alkoholu. Zauważyłem minę brunetki i już wiedziałem że nigdy nie piła alkoholu.
Kelsey POV
- Widzisz to? - wskazał na talerzyk z dwoma plasterkami cytryny i kupką soli
- Taaak - przeciągnęłam , nie za bardzo wiedziałam o co mu chodzi
- Poliż rękę - polizał miejsce na swojej dłoni a ja zrobiłam to samo - Teraz posyp solą - nie wiedziałam jaki jest w tym cel ale zrobiłam to co kazał Justin też posypał ręke solą-Dobra, teraz musisz zlizać sól, wypić shota i ugryźć cytrynę, rozumiesz? - W końcu wyjaśnił, na czym to polega.
Pokiwałam głową , ale nie rozumiałam dlaczego wypicie drinka było takie skomplikowane.
- No to 1 , 2 , 3 - odliczył po czym wykonałam wszystkie czynności.
   Po ugryzieniu cytryny skrzywiłam się, dopóki kwaśny smak jakoś zniknął.
- I jak ?- zapytał zaciekawiony Justin
- Okropne , ale chcę więcej - chłopak podał kolejny talerzyk i obydwoje wypiliśmy drinka.
Czułam że zaczyna mi sie trochę kręcić w głowie. Nagle poczułam że moja sukienka robi się mokra. Odwróciłam sie , przede mną stała dziewczyna która podrywała Justina z pustym kubkiem.
- Ups.. - zaśmiała się - Tak mi przykro , nie chciałam - powiedziała sztucznie
- Nic się nie stało - poszłam przed siebie popychając ją ramieniem.
Chciałam tylko znaleźć teraz łazienkę. Kiedy już tam byłam spojrzałam w lustro i ujrzałam Justina. Odwróciłam się do niego.
- To moja wina - spojrzał na moja sukienkę po czym w moje oczy
- Nie prawda , to wina tej suki - splunęłam
- Zgadzam się - zachichotał - Chcesz już jechać do domu ? - spytał z troską
- Tak , ale możesz zostać jeśli chcesz pojadę taksówką , nie chcę ci psuć imprezy
- Bez ciebie to nie będzie to samo , jeśli chcesz jechać to jedziemy - złapał moją dłoń
- A co z Jazzy ? - całkiem o niej zapomniałam
- Spotkała kilka koleżanek i postanowiła z nimi zostać i zanocować u jednej z nich
- Ale miałam u niej spać - nie chciałam spać sama
- Możesz spać ze mną i tak już razem spaliśmy- puścił do mnie oczko , zarumieniłam sie tylko i nic nie odpowiedziałam - Pójdę jeszcze powiedzieć chłopakom że już spadam a ty idź do auta.
Zeszłam po schodach i przepychałam sie przez tłum tańczących nastolatków , nagle ktoś chwycił mnie za rękę i odwrócił do siebie
- Widziałem że rozmawiasz z Bieberem- był to dość wysoki blondyn z niebieskimi oczami. Był bardzo umięśniony - Uwierz mi uważaj na niego , robi rzeczy o których nawet nie śniłaś - jak to robi rzeczy o których nawet nie śniłam ? chciałam go zapytać o te rzeczy ale chłopaka już nie było. To było dziwne
Po chwili przyszedł Justin ,wsiedliśmy do auta i po kilku minutach znaleźliśmy się pod jego domem. Chłopak wysiadł z auta , okrążył auto i otworzył mi drzwi czekając aż wysiąde. Ja natomiast wyciągnęłam tylko ręce mając nadzieję że załapie o co mi chodzi , jednak sie tego nie doczekałam.
- Ponieść mnie idioto - wymruczałam bo byłam już strasznie zmęczona.
Justin zaśmiał sie , chwycił moje dłonie i oplótł je wokół szyi. Schylił się żeby mnie podnieść , owinęłam nogi wokół jego talli a Jus odwrócił się i zamknął swoim seksownym tyłeczkiem drzwi.
Zaniósł mnie do swojego pokoju i położył na łóżku
- Jakiś chłopak powiedział żebym na ciebie uważała bo robisz rzeczy o których nawet nie śniłam - wymamrotałam i usnęłam.

___________________________________________________________
Ciekawe kim był ten chłopak ?:O I jaką rolę jeszcze odegra ?
Co myślicie o tej Cassie ? I o tym jak zachował sie wobec niej Justin ?
I wgl jak podobał się wam rozdział ? :3

Jeśli czytasz to zostaw po sobie jakiś ślad :)