niedziela, 24 listopada 2013

18 " What happened ?! "

8 komentarzy:
Chłopak wziął mnie na ręce , kiedy ja się śmiałam. Przekroczył próg domu i zamknął drzwi wciąż trzymając mnie na rękach
- Justin jeszcze ktoś nas zobaczy
- Nie martw się nikogo nie ma w domu - chciał mnie pocałować ale ja odsunęłam głowe- O nie teraz tego pożałujesz - tym razem on się zaśmiał
Zaniósł mnie szybko do swojego pokoju i postawił przy ścianie , złączając nasze usta.  Pocałunek był namiętny, ale słodki. Z ingerencją języków, ale delikatny. Chwycił moje dłonie i uniósł nad moją głową przyciskając do ściany , kiedy wciąż walczyliśmy naszymi językami. Puścił moje dłonie a ja położyłam je na jego klatce pchając do tyłu . Kiedy uderzył nogami o łóżko , kładąc sie na nie i ciągnąc mnie za sobą , przez co wylądowałam na nim a nasze twarze były tylko kilka centymetrów od siebie. Zachichotałam a Justin delikatnie odgarnął włosy z mojej twarzy.
- Jesteś piękna - powiedział po czym delikatnie musnął moje usta na co ja się zarumieniłam
Położyłam głowę na jego ramieniu wpatrując się w jego idelną twarz , a chłopak objął mnie przyciskając do siebie jakby bał się że zaraz uciekne. W tym momencie liczyliśmy się tylko my. W moim brzychu czułam stado motyli , chciałam żeby tak było już na zawsze. Nigdy nie sądziłam że pokocham gangstera. Była już jakoś druga w nocy i byłam strasznie zmęczona więc zasnęłam.
Justin POV
Zauważyłem że moja księżniczka usnęła. Położyłem ją na poduszkach a sam zszedłem na dół , bo usłyszałem jak ktoś wchodzi do domu. Byli to chłopacy , zauważyłem że Zayn ma ręce brudne z krwi a Jaden jest zgięty w pół a cała jego koszulka jest pokrwawiona.
- Co sie kurwa stało ?! - byłem wkurwiony bo Jaden był najmłodszy z nas i traktowałem go jak młodszego brata
- Kiedy ty imprezowałeś my sprawdzaliśmy magazyny kiedy pojawili się Diegos i nas zaatakowali - tłumaczył - Poradziliśmy sobie ale Jaden stał do nich tyłem i ich nie zauważył kiedy jeden z nich dźgnął go nożem - skończył
Przeczesałem ręką włosy kiedy usłyszałem jak ktoś schodzi po schodach. No pięknie.
- Co się stało ?! - usłyszałem piskliwy krzyk Kelsey , po czym zbiegła o schodach - Gdzie macie apteczke ? - spytała
- W łazience na górze - opowiedziałem zaprowadzając Jadena na kanape
- Nic ci nie jest stary ? - spytałem podnosząc jego koszulkę aby zobaczyć rane
- Nie , tylko troche boli - odpowiedział
Po chwili wróciła Kels z apteczką w ręce. Uklękła przy Jadenie i wyciągnęła wacik oraz wode utlenioną. Nalała troche płynu na watę i przyłożyła do rany chłopaka. Krzyknął z bólu , nie widzę mu sie rana była dość głęboka
- Trzeba go zawieść do szpitala musza mu zaszyć tą rane - rozkazała brunetka owijając bandasz wokół ciała pietnastolatka
- Nie , nie możemy , będą mnie pytać jak to się stało. Co mam odpowiedzieć ? Byliśmy sprawdzać magazyny z naszymi kradzionymi rzeczami po czym przyszli nasi wrogowie a jeden z nich dźgnął mnie nożem ? - spytał
- Masz racje to kiepsko brzmi , jednak trzeba coś z tym zrobić , albo przynajmniej Jaden będziesz musiał leżeć i sie nigdzie nie ruszać . A teraz chłopacy zanieście go do jego pokoju i połóżcie na łóżku.
Zostałem sam z Kels kiedy reszta chłopaków zanosiła Jadena.  Chwyciłem jej dłoń i spojrzałem prosto w oczy
- Dziękuję - powiedziałem szczerze po czym złączyłem nasze usta
Objęła moją szyję rękami a ja objąłem jej tyłek i podniosłem do góry kiedy ona owinęła nogi wokół mojego ciała. Kierowałem sie do mojego pokoju co chwile zatrzymując sie przy ścianie. Przez cały ten czas nie przerywaliśmy naszego namiętnego pocałunku. W końcu znaleźliśmy się w moim pokoju , położyłem Kelsey na łóżku robiąc to samo tak że teraz leżałem nad nią.



________________________________________________
Tam wiem krótki ten rozdział ale nie chciałam żebyście dłużej czekali ;)

Biedny Jaden :c
Co myślicie o rozdziale ? Co wydarzy się dalej między Kels i Justinem ? ^^


Jeśli ci się podobało zostaw po sobie jakiś ślad ^^

piątek, 22 listopada 2013

Twitter

Brak komentarzy:
Hej jak wiecie mam 3 opowiadanie :D haha tak wiem :3 I chciałam założyć tt nazwałabym go najwyżej " storyNSNPLHB"  no że opowiadanie Never Say Never , Poisonous Love i Heartbreaker :) I bd was informować o nowych rozdziałach... co wy na to ? :) i w zakładce " Informowani " podacie swoje tt i jeśli napiszecie to np na tym opow to bd was informować tylko o tym :)
Jeśli wam się pomysł podoba to napiszcie w kom :)

poniedziałek, 18 listopada 2013

17 " Never let you go "

8 komentarzy:
- Justinn - przeciągnęłam , nie chciałam tego teraz robić
- Hej kochanie wcale nie chciałem teraz z tobą uprawiać seksu , nie chce żebyś myślała że zależy mi tylko na tym - pocałował mnie - Miałem na myśli coś innego - zjechał niżej całując moją szyję
- Taak ? - spytałam kiedy on wciąż składał pocałunki na mojej szyi
- Mhmm - wymruczał , po chwili znalazł mój czuły punkt , powodując że cicho jęknęłam
- Justin , ludzie są na około nas - wyszeptałam
- Wiem , ale nie obchodzi mnie to - znów złożył pocałunek na moich ustach - Mam taką małą propozycje , może wpadniesz dzisiaj do mnie ? - jego usta ułożyły się w ten seksowny uśmieszek który kochałam
- Hmmm muszę się zastanowić , a teraz wybacz mi muszę iść do łazienki - przejechałam jeszcze palcem bo jego brzuchu i udałam się do łazienki.
Przejrzałam się w lustrze i poprawiłam mój makijaż oraz włosy. Kiedy byłam już gotowa wyszłam z łazienki , jednak ktoś zatorował mi drogę. Skądś go znałam , po chwili sobie przypomniałam. Był to Diego , Diego Gonzales. Zakrył mi usta ręką. W drugiej trzymał nóż i przyłożył mi go do gardła.
- Lepiej siedź cicho albo poderżnę ci gardło, a teraz na sale - wykrzyczał
Do moich oczu napłynęły łzy gdy kierowałam się do pomieszczenia gdzie wszyscy tańczyli. Kiedy DJ nas zobaczył wyłączył muzykę. Widziałam Justina , był wkurwiony.
- Witam cię Bieber - przywitał sie Diego - Patrz kogo ja tu mam - spojrzał na mnie - To chyba twoja mała dziwka
Spojrzałam na moich rodziców moja mama była cała zapłakana. Ludzie byli zszokowani i wystraszeni
Justins POV
- Nie odzywaj się tak do niej ! Mogłem cię odrazu zabić kiedy tylko miałem okazje - wyciągnąłem broń zza spodni. Zawsze miałem ją przy sobie
- Półoż ten pistolet na ziemię albo zabiję tą małą sukę - przycisnął nóż jeszcze bliżej jej szyi
Spojrzałem na Kels i wskazałem jej wzrokiem na nogę Gonzalesa miałem nadzieję że zrozumie o co chodzi . Uniosła nogę i wbiła swój obcas w stopę mężczyzny. Z jego ust wydobył się krzyk i odsunął nóż od Kelsey. Brunetka skorzystała z okazji wyrwała sie Gonzalesowi i wbiegła w moje ramiona.
- Wynoś się stąd Gonzales ! - wycelowałem w niego spluwę
- Justin - usłyszałem szept Kels
Spojrzałem na nią , była cała zapłakana i trząsła się , tak było mi jej szkoda. Kiedy z powrotem spojrzałem na miejsce gdzie wcześniej stał mój wróg już go tam nie było.
Rodzice Kels przybiegli do nas , jej ojciec piorunował mnie wzrokiem , wiedziałem że teraz mogę jedynie pomarzyć o Kels
- Wynoś się stąd chłopcze przez ciebie nasza córka prawie zginęła - powiedział jej ojciec , głosem przesiąkniętym jadem
- Nie tato ! - brunetka stanęła między nami
- Kelsey Monic Skylar nie denerwuj mnie , masz zakaz spotykania się s tym młodzieńcem - pociągnął Kels w swoją stronę - A ty nie pokazuj mi się więcej na oczy - spojrzał na mnie oczami przepełnionymi gniewem
- Dobrze - powiedziałem spoglądając na Kels , po czym udałem się do wyjścia
- Justin proszę nie zostawiaj mnie - usłyszałem jeszcze za sobą głos mojej ukochanej
Tak stasznie nie chciałem jej zranić , nie chciałem żeby cokolwiek się jej coś stało. Nie odwróciłem sie bo wiedziełem że jeśli bym to zrobił , moje serce pękło by gdybym znów zobaczył zaszklone oczy brunetki , które błagały żebym jej nie zostawiał.Wyszedłem z budynku i wsiadłem do mojego auta , waląc pięścią w kierownice. W końcu spotkałem kogoś na kim mi zależało ale musiałem to spieprzyć. Nie nawidziłem swojego życia , ale nie poddam się. Kelsey będzie moja na zawsze. Wróciłem wkurwiony do domu. W salonie siedziała moja wkurzająca siostra która znała mnie tak dobrze że domyśliła sie że jestem zły. Ale znała mnie też na tyle żeby wiedzieć że w takich chwilach lepiej się do mnie nie odzywać. Udałem się do mojego pokoju po czym rzuciłem się na łóżko. Leżałem tak kilka godzin starając się wymyślić coś aby spotkać się z Kelsey.Spojrzałem na zegarek , była dwudziestatrzecia . Byłem pewien że urodziny mojej księżniczki się już skończyły ale musiałem się upewnić więc napisałem jej wiadomość aby się dowiedzieć czy jest już w domu. Miałem świadomość że jej rodzice mogli zabrać jej telefon ale liczyłem na to że tak się nie stało. Jednak intuicja mnie nie zawiodła i po chwili dostałem wiadomość że juz po imprezie. Ubrałem kurtkę i buty i wsiadłem do auta . Odpaliłem i po chwili byłem na drodze do domu Kelsey. Zaparkowałem nie daleko jej domu po czym napisałem wiadomość żeby wyszła na balkon , posłuchała mnie .
- Kelsey zejdź !- krzyknąłem modląc się żeby jej rodzice mnie nie usłyszeli
- Justin ja nie dam rady - odpowiedziała
- Po prostu zjedź po rynnie złapie się na dole - podszedłem do rynny
Dziewczyna przełożyła nogi przez balkon i już po chwili była w moich ramionach . Przytuliłem ją mocno do siebie.
- Kochanie tak mi przykro , nie chciałem ci popsuć urodzin - wyszeptałem po czym pocałowałem ją w czubek głowy
- To nie twoja wina - złapała moją twarz w dłonie - A teraz mów co się stało - uśmiechnęła sie
- Zabieram cię do siebie - złapał moją dłoń i pociągnął w stronę auta
Zaśmiała się i po chwili już siedzieliśmy w aucie udając się do mojego domu.

___________________________________________________
Jest i kolejny rozdział :3 Podobał się ?







Dziękuję wam za ponad 5 tyś wyświetleń jesteście kochani :* ! I również dziękuję za komentarze i obserwatorów. Mam ich 6 wow ! ^^    Pod 15 rozdziałem było 10 kom ! ( można powiedzieć że rekord na tym blogu ^^ :) ) Dacie rade aby pod tym rozdziałem znalazło się 15 ? :3 To bardzo motywuje ^^ :)


Jeśli się spodobało to proszę skomentuj :3 :)


wtorek, 12 listopada 2013

Dziękuję !

1 komentarz:
Chciałabym wam bardzooo podziękować :) Pod 15 rodziałem było 8 kom ( nie licząc kom mojej przyjaciółki która bardzo lubi komentować moje opow coś w stylu " Super , ale nie czytałam " :D i mojego jak jej odpisałam xD ) Byłabym baaardzooo wdzięczna gdyby pod 16 rozdziałem było ponad 10 kom :) Nie chce niczego od was wymuszać ale było by mi miło ^^ :)
Więc Justin jest już z Kelsey ciekawe co bd dalej ;3

Zapraszam i dziękuję :)

poniedziałek, 11 listopada 2013

16 " I wil stay with you forever "

9 komentarzy:
Kto to może być o tej porze ? Wyszłam z łóżka i podeszłam do balkonu. Był to Justin otworzyłam drzwi. Czułam do niego wstręt i obrzydzenie i byłam na niego wściekła.
- Wynoś się dupku ! Jak mogłeś mi to zrobić !? - chciałam aby mój głos był wściekły bo taka też byłam ale on sie załamywał. Po chwili nie wytrzymałam i do moich oczu napłynęły łzy
- Kesley prosze wybacz mi - chwycił moją rękę
- Nie Justin , ostatnim razem mogłam ci wybaczyć bo zrobiłeś to pod wpływem emocji. Ale tym razem zrobiłeś to podświadomie. Może nie byłabym taka wściekła gdybyś wcześniej nie powiedział mi że ci na mnie zalezy.- mówiłam załamanym głosem- A teraz wynoś się i nie odzywaj się do mnie ! - wykrzyczałam i zamknęłam  przed jego nosem drzwi balkonowe
Wróciłam do łóżka wtuliłam twarz do poduszki i pozwoliłam moim łzą spłynąć .
Musiałam juz iść spać bo jutro miałam szkołe.
*
Cały tydzień chodziłam załamana , w szkole prawie w ogólnie nie słuchałam nauczycieli. Na szczęście dogadałam się z rodzicami że w tym tygodniu oni będą odbierać Holly żebym nie musiała widzieć Justina. Ale dzisiaj już była sobota czyli moje urodziny , więc musiałam wziąść się w garść. Wstałam i Razem z mamą pojechałam do kosmetyczki i fryzjerki. Usiadłyśmy na fotelu , zamknęłam oczy rozluźniająć się. Kiedy poczułam że makijażystka skończyła , spojrzałam do lustra miałam delikatny makijaż i kreski na oczach. Tak jak chciałam , teraz pora na fryzure i paznokcie. Zażyczyłam sobie srebrne paznokcie które będą pasować do mojej torebki i paska. Z włosami nie chciałam za bardzo nic robić. Fryzjerka wzięła trochę włosów z góry i spieła je w mały kucyk a spód zostawiła rozposzczony (klik). Moja mama zażyczyła sobie czerwone paznokcie i koka , oraz lekki makijaż. Kiedy byłyśmy już gotowe wróciłyśmy do domu. Ubrałam się w moją kreacje w pasie zapięłam pasek a na nogi założyłam czarne buty na obcasie. Jeszcze do ręki wzięłam srebrną kopertówkę i przejrzałam się w lustrze.
-To dzisiaj , w końcu będę miała siedemnaście lat - powiedziałam do siebie
Ale po chwili zrobiło mi się smutno gdyż nie będzie dwóch osób na których mi zależy- Anastasi i.... i Justina.
Moja mama weszła po cichu do pokoju.
- Ślicznie wyglądasz skarbie - powiedziała do mnie łagodnym głosem
- Dziękuję - uśmiechnęłam się troszkę sztucznie
- Mam dla ciebie niespodzianke czeka w limuzynie - limuzynie ?! nic o tym nie wiedziałam.Spojrzałam zszokowana na moją mame - Co chyba nie myślałaś że pojedziesz autem - rozpromieniłam się
Już chciałam zobaczyć tą niespodzianke. Zarzuciłam na ramiona płaszczyk i wyszłyśmy z domu. Pod domem czekała wielka biała limuzyna. Kiedy ją zobaczyłam pisnęłam z radości. Podbiegłam do niej i otworzyłam drzwi bo wiedziałam że w środku czeka na mnie niespodzianka , ale to co zobaczyłam w środku przeszło moje najśmielsze oczekiwania
- Hej Kels - przywitała się ze mną osoba siedząca w środku
- Ana - mój głos się załamał , a do oczu napłynęły łzy , tym razem szczęścia - Ana przyjechałaś ! - wykrzyczałam i rzuciłam się jej na szyje - Tak bardzo tęskniłam , dlaczego nie zadzwoniłaś że przyjedziesz
- Bo nie widziałam że przyjade , nie miałam pieniędzy. Twoja mama zadźwoniła i powiedziała że opłaci mi lot żebyśmy tylko mogły się zobaczyć - odwróciłam się żeby spojrzeć na moją mame
Spoglądała na nas
- Dziękuję - powiedziałam tak żeby potrafiła to odczytać z ruchu moich ust.
Zamknęłyśmy drzwi i ruszyliśmy.
- Tak strasznie tęskniłam - powiedziałam
- Ja tak samo , cieszę się że mogę być na twoich urodzinach - zauważyłam jak pojedyńcza łezka spływa jej po policzku
- Nie płacz głupku - zaśmiałam się - To ma być mój szczęśliwy dzień - szturchnęłam ją lekko w ramie
Opowiadałyśmy sobie o tym co się u nas działo. Oczywiście pominęłam to że Justin jest morderca , że prawie zostałam zabita i to jak Justin mnie zranił.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce szofer otworzył nam drzwi i stanęłyśmy przed ogromnym budynkiem. Byłam cała podekscytowana , już nie mogłam sie doczekać aż wejdę do tej sali i przywitam moich gości. Sala była prześlicznie ozdobiona , wszędzie były jasno różowe i białe balony , cała sala była utrzymana w jasnych kolorach. W kontach stało jedzenie i poncz. W sali było chyba ze sto osób. Kiedy weszliśmy wszyscy skierowali wzrok na mnie. Zaczęli podchodzić do mnie i składać mi życzenia . Podziękowałam im i ruszyłam na parkiet , tańczyłam z kilkoma chłopakami. Kiedy byłam zmęczona podeszłam do stoiska z jedzeniem i napojami. Nagle muzyka ucichła i słyszałam tylko szepty. Odwróciłam się żeby zobaczyć co się stało. W progu stał..... Justin z bukietem , ubrany w czarny garnitur ze srebrnym krawatem. Nie mogłam uwierzyć że się zjawił , jak on mógł. Podeszłam do niego.
- Co ty tutaj robisz ?! - wykrzyczałam wyrzucając ręce w powietrze.
Chwycił moją dłoń i przyciągnął do siebie
- Prosze Kelsy wybacz mi , przemyślałem to wszystko , chce być z tobą i tylko tobą rozumiesz ? - ostatnią część zdania prawie wykrzyczał
- Zamknij się - zaśmiałam się ,sama nie wiedziałam z czego - Justin ty chyba nie rozumiesz co zrobiłeś .. - pokręciłam lekko głowa
- Wiem i żałuje tego , zmienię sie obiecuje zrobię wszystko aby się zmienić ale proszę wybacz mi - spojrzał w moje oczy przyciągając jeszcze bliżej siebie - Zostań ze mną tak długo jak się da , zostań moją dziewczyną - wyszeptał mi do ucha
Spojrzałam w jego głębokie czekoladowe oczy z których umiałam wyczytać wszystko. Teraz były przepełnione miłością porządaniem i nadzieją. Położyłam ręce na jego policzkach przybliżając moją twarz do jego.
- Zostane z tobą na zawsze - wyszeptałam po czym złączyłam nasze usta w delikatny ale czuły pocałunek.
Czułam jak Justin przelewa swoje emocje w tym pocałunku. Usłyszałam ludzi wołających z tyłu przez co się zaśmiałam .
- Mam coś dla ciebie - powiedział Justin - Odwróć się - rozkazał
Zrobiłam to co kazał a on zawiesił coś na mojej szyi. Był to łańcuszek z przywieszką. Uśmiech skradł się na moją twarz kiedy zobaczyłam zawieszkę. Przedstawiała ona motor z wygrawerowanym  " J ". Odwróciłam się do Justina i pewnie wyglądałam jak idiotka z tym rogalem na twarzy.
- Teraz już będę twój - złożył delikatny pocałunek na moich ustach - Zatańczysz ? - podał mi rękę
Chwyciłam ją i poszliśmy na parkiet.Muzyka znów grała. Owinęłam Justina szyje rękami a on położył swoje na moich plecach. Byliśmy bardzo blisko siebie a ja czułam jak ręce chłopaka zjeżdżają coraz niżej.
- Dlaczego kiedy wszedłeś  muzyka ucichła ? - spytałam , na prawde mnie to zdziwiło
- Pewnie dla tego że ludzie mniej więcej wiedzą co robię - spojrzał na mnie w taki sposób żebym zrozumiała że chodzi o to że jest gangsterem , a ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem - Plotki , już kilka razy byłem zatrzymywany przez policje - kiedy to powiedział sparaliżowało mnie i przestałam tańczyć - Hej skarbie , nic się nie stanie , spójrz na mnie - chwycił mój podbródek żebym na niego spojrzała - Nie mają na mnie żadnych dowodów - pocałował mnie w nos
- Ale mój ojciec jest prawnikiem , jeśli sie dowie że jesteś gangsterem już nie będziemy mogli się spotykać - posmutniałam 
- Dzisiaj są twoje urodziny księżniczko , masz być szczęśliwa - pogłaskał mnie , był taki czuły
- I jestem , dzięki temu że tu jesteś - położyłam głowę na jego ramieniu
Justin zjechał rękami na mój tyłek , przez co się zaśmiałam
- No co ? - spytał ściskając go , przez cicho jęknęłam
- Justin - nakrzyczałam na niego śmiejąć się
- Masz taki seksowny tyłeczek - szepnął mi uwodzicielsko do ucha - Niestety ta sukienka mi troszkę przeszkadza - kontynuował swoją wypowiedz - Co ty na to żeby ją ściągnąć ?

___________________________________________
W końcu nowy rozdział !
Jeju to był chyba najlepszy rozdział , no znaczy najprzyjemniej mi się go pisało ;3
Justin w końcu powiedział Kels co do niej czuje *,*
Ciekawe co bd dalej ;3

Jeśli ci się spodobało zostaw komentarz będzie mi miło :) :3