poniedziałek, 18 listopada 2013

17 " Never let you go "

- Justinn - przeciągnęłam , nie chciałam tego teraz robić
- Hej kochanie wcale nie chciałem teraz z tobą uprawiać seksu , nie chce żebyś myślała że zależy mi tylko na tym - pocałował mnie - Miałem na myśli coś innego - zjechał niżej całując moją szyję
- Taak ? - spytałam kiedy on wciąż składał pocałunki na mojej szyi
- Mhmm - wymruczał , po chwili znalazł mój czuły punkt , powodując że cicho jęknęłam
- Justin , ludzie są na około nas - wyszeptałam
- Wiem , ale nie obchodzi mnie to - znów złożył pocałunek na moich ustach - Mam taką małą propozycje , może wpadniesz dzisiaj do mnie ? - jego usta ułożyły się w ten seksowny uśmieszek który kochałam
- Hmmm muszę się zastanowić , a teraz wybacz mi muszę iść do łazienki - przejechałam jeszcze palcem bo jego brzuchu i udałam się do łazienki.
Przejrzałam się w lustrze i poprawiłam mój makijaż oraz włosy. Kiedy byłam już gotowa wyszłam z łazienki , jednak ktoś zatorował mi drogę. Skądś go znałam , po chwili sobie przypomniałam. Był to Diego , Diego Gonzales. Zakrył mi usta ręką. W drugiej trzymał nóż i przyłożył mi go do gardła.
- Lepiej siedź cicho albo poderżnę ci gardło, a teraz na sale - wykrzyczał
Do moich oczu napłynęły łzy gdy kierowałam się do pomieszczenia gdzie wszyscy tańczyli. Kiedy DJ nas zobaczył wyłączył muzykę. Widziałam Justina , był wkurwiony.
- Witam cię Bieber - przywitał sie Diego - Patrz kogo ja tu mam - spojrzał na mnie - To chyba twoja mała dziwka
Spojrzałam na moich rodziców moja mama była cała zapłakana. Ludzie byli zszokowani i wystraszeni
Justins POV
- Nie odzywaj się tak do niej ! Mogłem cię odrazu zabić kiedy tylko miałem okazje - wyciągnąłem broń zza spodni. Zawsze miałem ją przy sobie
- Półoż ten pistolet na ziemię albo zabiję tą małą sukę - przycisnął nóż jeszcze bliżej jej szyi
Spojrzałem na Kels i wskazałem jej wzrokiem na nogę Gonzalesa miałem nadzieję że zrozumie o co chodzi . Uniosła nogę i wbiła swój obcas w stopę mężczyzny. Z jego ust wydobył się krzyk i odsunął nóż od Kelsey. Brunetka skorzystała z okazji wyrwała sie Gonzalesowi i wbiegła w moje ramiona.
- Wynoś się stąd Gonzales ! - wycelowałem w niego spluwę
- Justin - usłyszałem szept Kels
Spojrzałem na nią , była cała zapłakana i trząsła się , tak było mi jej szkoda. Kiedy z powrotem spojrzałem na miejsce gdzie wcześniej stał mój wróg już go tam nie było.
Rodzice Kels przybiegli do nas , jej ojciec piorunował mnie wzrokiem , wiedziałem że teraz mogę jedynie pomarzyć o Kels
- Wynoś się stąd chłopcze przez ciebie nasza córka prawie zginęła - powiedział jej ojciec , głosem przesiąkniętym jadem
- Nie tato ! - brunetka stanęła między nami
- Kelsey Monic Skylar nie denerwuj mnie , masz zakaz spotykania się s tym młodzieńcem - pociągnął Kels w swoją stronę - A ty nie pokazuj mi się więcej na oczy - spojrzał na mnie oczami przepełnionymi gniewem
- Dobrze - powiedziałem spoglądając na Kels , po czym udałem się do wyjścia
- Justin proszę nie zostawiaj mnie - usłyszałem jeszcze za sobą głos mojej ukochanej
Tak stasznie nie chciałem jej zranić , nie chciałem żeby cokolwiek się jej coś stało. Nie odwróciłem sie bo wiedziełem że jeśli bym to zrobił , moje serce pękło by gdybym znów zobaczył zaszklone oczy brunetki , które błagały żebym jej nie zostawiał.Wyszedłem z budynku i wsiadłem do mojego auta , waląc pięścią w kierownice. W końcu spotkałem kogoś na kim mi zależało ale musiałem to spieprzyć. Nie nawidziłem swojego życia , ale nie poddam się. Kelsey będzie moja na zawsze. Wróciłem wkurwiony do domu. W salonie siedziała moja wkurzająca siostra która znała mnie tak dobrze że domyśliła sie że jestem zły. Ale znała mnie też na tyle żeby wiedzieć że w takich chwilach lepiej się do mnie nie odzywać. Udałem się do mojego pokoju po czym rzuciłem się na łóżko. Leżałem tak kilka godzin starając się wymyślić coś aby spotkać się z Kelsey.Spojrzałem na zegarek , była dwudziestatrzecia . Byłem pewien że urodziny mojej księżniczki się już skończyły ale musiałem się upewnić więc napisałem jej wiadomość aby się dowiedzieć czy jest już w domu. Miałem świadomość że jej rodzice mogli zabrać jej telefon ale liczyłem na to że tak się nie stało. Jednak intuicja mnie nie zawiodła i po chwili dostałem wiadomość że juz po imprezie. Ubrałem kurtkę i buty i wsiadłem do auta . Odpaliłem i po chwili byłem na drodze do domu Kelsey. Zaparkowałem nie daleko jej domu po czym napisałem wiadomość żeby wyszła na balkon , posłuchała mnie .
- Kelsey zejdź !- krzyknąłem modląc się żeby jej rodzice mnie nie usłyszeli
- Justin ja nie dam rady - odpowiedziała
- Po prostu zjedź po rynnie złapie się na dole - podszedłem do rynny
Dziewczyna przełożyła nogi przez balkon i już po chwili była w moich ramionach . Przytuliłem ją mocno do siebie.
- Kochanie tak mi przykro , nie chciałem ci popsuć urodzin - wyszeptałem po czym pocałowałem ją w czubek głowy
- To nie twoja wina - złapała moją twarz w dłonie - A teraz mów co się stało - uśmiechnęła sie
- Zabieram cię do siebie - złapał moją dłoń i pociągnął w stronę auta
Zaśmiała się i po chwili już siedzieliśmy w aucie udając się do mojego domu.

___________________________________________________
Jest i kolejny rozdział :3 Podobał się ?







Dziękuję wam za ponad 5 tyś wyświetleń jesteście kochani :* ! I również dziękuję za komentarze i obserwatorów. Mam ich 6 wow ! ^^    Pod 15 rozdziałem było 10 kom ! ( można powiedzieć że rekord na tym blogu ^^ :) ) Dacie rade aby pod tym rozdziałem znalazło się 15 ? :3 To bardzo motywuje ^^ :)


Jeśli się spodobało to proszę skomentuj :3 :)


8 komentarzy: